Kolorowa recepta na sukces

Czyli coś, na czym kobiety znają się najlepiej, a co mężczyźni ignorują i o czym nie mają pojęcia. Postanowiłyśmy intuicyjno - empirycznie sprawdzić, jakie kolory dają ciachom największe szanse na zwycięstwo.

 

 

Specjalny zespół badawczy pod przewodnictwem prof. dr hab Hermenegildy Ciachonetowskiej przeanalizował tysiące spotkań, przebrnął przez tony statystyk, przejrzał poufne archiwa i rozebrał na czynniki pierwsze anatomię piłkarzy piłkarskiego sukcesu. Co się okazało?

 

Najpierw założenia metodologiczne:

 

Przebadałyśmy zwycięzców Ligi Mistrzów i kilku najważniejszych lig krajowych, pod kątem koloru strojów w jakich występują. Próba czasowa - ostatnie 10 lat.

 

Za podstawowy kolor danej drużyny przyjmujemy oczywiście jej barwy domowe. Liczymy sukcesy danego koloru zarówno wtedy, gdy występuje on samodzielnie (jak np. w przypadku Liverpoolu) jak i wtedy, gdy jest on elementem barw (jak w przypadku AC Milan).

 

Zacznijmy od tego co kręci nas najbardziej, czyli od klaty Ronaldo Ligi Mistrzów.

 

Otóż w Lidze Mistrzów liczą się w zasadzie tylko trzy kolory: czerwony, biały i niebieski, ewentualnie czarny, ale tylko jako dodatek. Niestety (a może na szczęście), nic nam to nie wyjaśnia rokując  równie dobrze wszystkim tegorocznym półfinalistom Ligi Mistrzów. Są oni albo czerwoni, albo niebiescy, albo niebiesko - czerwoni (bordowy Barcelony traktujemy jako wariację na temat czerwonego). Teoretyczno - kolorystycznie najłatwiej ma Manchester United, bowiem przez ostatnie 10 lat kolor czerwony, bądź sam, bądź w połączeniu z czarnym, białym lub niebieskim, wygrywał aż 6 razy. Jako samodzielny kolor - 3 razy (dwa razy w roli Czerwonych Diabłów, raz jako The Reds), co jest najlepszym kolorowym wynikiem.
Tak wyglądają przykładowe chwile czerwonego triumfu:

 

 

 

 

 

 

 

Na drugim miejscu zwycięskich kolorów uplasował się biały. Samodzielnie (pod postacią Realu Madryt) wygrywał LM dwukrotnie, raz w połączeniu z czarnym jako Juventus Turyn i raz jako dodatek do FC Porto. Sprawa się skomplikuje, kiedy okaże się, iż AC Milan triumfował w 2007 roku właśnie w białych koszulkach. Dla równowagi, również w białych przegrał z czerwonym Liverpoolem. Oba zdarzenia, nieco tendencyjnie ilustruje poniższy materiał:

 

 

 

 

Niebagatelne znaczenie mają też kolory dopełniające: czarny i niebieski. Co prawda samodzielnie Ligi Mistrzów nie wygrały, ale w 2004 było niebiesko - biało za sprawą Porto...

 

 

...a w 2006 zaniebieściło się nieco za sprawą zwycięskiej Barcelony.

 

 

Czarny wygrywał razem z Milanem i Juventusem, ale pojawił się także jako niespodziewane okrycie Los Blancos w zwycięskim finale w roku 2000:

 

 

 

 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkich finalistów Ligi Mistrzów - to aż trzynastu z nich było czerwonej barwy, siedmiu białej, a trzech niebieskiej. Najbardziej kolorystycznie prawdopodobnym finałem jest zatem w tym roku Barcelona - ktoś z pary Manchester - Arsenal. Jako, że Arsenal łączy w sobie dwa zwycięskie kolory to... no cóż, zobaczymy.

 

Dominacja zwycięskich barw potwierdza się, gdy spojrzymy na krajowe boiska. W ciągu ostatnich 10 lat, w Anglii czerwony zwyciężał aż 8 razy, za sprawą Man Utd i Arsenalu, pozostawiając jedynie dwa lata, w których okazywało się, iż to blue is the colour:

 

 

 

Podobnie jest naszej rodzimej Ekstraklasie. Od 10 lat dominuje czerwona (biało - czerwona dla ścisłości) Wisła Kraków, z krótkimi przerwami na białą Legię (2002 i 2006), czarną Polonię (2000) i pomarańczowe Zagłębie - ale pomarańczowy jest, przy odrobinie dobrej woli, odcieniem czerwonego. Czy w tym roku zrobi nam się do kompletu niebiesko? Czerwony i biały rządzą też w Bundeslidze - 8 tytułów w ostatnich 10 latach.

 

W Hiszpanii hegemonia czerwieni ustępuje nieco dyktaturze bieli i błękitu - ale pierwsza trójka zwycięskich kolorów pozostaje bez zmian: biały - 7 mistrzostw, niebieski 4, czerwony 3.

 

Specyficzna sytuacja panuje w Serie A (ach, ci Włosi). Tam murowaną receptą na sukces jest posiadanie czarnego komponentu. Zespoły z "nero" w nazwie wygrywały ligę włoską aż osiem razy! Zgadnijcie jakie jeszcze kolory gwarantują powodzenie? Tak jest, niebieski, czerwony i biały.

 

Kto zatem wygra Ligę Mistrzów? Okazuje się iż... ten czerwony klub, który wystąpi w swoich barwach domowych. Przez ostatnie 10 lat, formalni czerwoni finaliści, którzy grali w koszulkach innych niż czerwone, przegrywali, aż 5 razy, często z innymi czerwonymi finalistami.

 

 

Po tych wszystkich analizach nabrałyśmy już zupełnej pewności, że zwycięzcą Ligi Mistrzów zostanie w tym roku... najlepszy!!!

 

rybka