Formułowe podsumowanie ciachowe: odwróćmy tabelę, BMW - Sauber na czele

Żart na poziomie wczorajszego występu Roberta Kubicy.

 

 

Bo tak naprawdę to wcale do śmiechu nam nie jest i być nie może. Miało być lepiej, miały być punkty, przełamanie czarnej serii i Mario Theissen wie co jeszcze. A niczego nie było. I jakby sytuacja wyjściowa obydwu kierowców BMW Sauber na starcie Grand Prix Bahrajnu nie była już dostatecznie zła, postanowili oni przetestować na sobie wzajemnie wytrzymałość przednich skrzydeł bolidów. Z rezultatem opłakanym w postaci dwóch ostatnich miejsc i pasjonującej walki Roberta Kubicy o 34 pozycję z Kazukim Nakajimą, powtórzmy, Kazukim Nakajimą, po drodze. Rewelacja (z Kazukim Nakajimą!).

 

Nie żeby w czołówce stawki działy się jakieś oszałamiające rzeczy. Ot, zwykłe taktyki, opony, mijanki w pit stopach, dyfuzory. Wyścig raczej nudny, choć możliwe, że frustrujący dla nas początek całej zabawy nieco wykrzywił nam optykę. Widoki ładne przynajmniej były. A Jenson Button niech lepiej uważa, bo Ciacha słyną z tego, że szybko nudzą nam się permanentni zwycięzcy. Jakkolwiek przystojni by nie byli.

 

Pozytywy (znajdźmy jakieś mimo wszystko): różowa koszula ojca Jensona Buttona, pierwsze punkty w sezonie Kimiego Raikkonena, wynik meczu banda vs. Nelson Piquet 0-1 i, hmm, na dalsze pozycje chyba nie wystarczy nam już kreatywności. Jakaż ta formuła bywa frustrująca. I już nawet na Bejbi Watch humoru nie mamy, jakby było zresztą co wczoraj w wykonaniu Felipe  oglądać. Ech.

 

ruby blue

Więcej o: