Sport.pl

Rafael Nadal znów wygrywa (ziew)

Kochamy Rafę, jego bicepsy, białe zęby i lekko przetłuszczone, acz uroczo niesforne włosy, ale jego hegemonia sprawia, że rzadko kiedy - nie licząc pojawienia się Safina w okolicach kortów - tenis wzbudza w nas emocje gorętsze niż chłodnik. Może to jednak wina samego turnieju w Monte Carlo - wszak nie jest to to samo, co Wielki Szlem, a poza tym - Nadal triumfował właśnie tam już piaty raz z rzędu.

 

 

 

 

To co nam się jednak podobało w Monte Carlo, to wysokie miejsce Novaka Djokovicia. Serb niezmiennie doskonale działa na wszystkie nasze sensory. Nieprzyjemną niespodzianką był niespodziewany sukces Stanislasa Wawrinki, który na swojej niedokończonej drodze do tytułu mistrza kortów Monako pokonał, między innymi, króla-nowożeńca, Rogera Federera, co już nam się z kolei już wcale nie podobało.

 

Fajnie było zobaczyć Marata, choć jego, jak się wydaje, coraz krótsze włosy już fajne nie były w ogóle. Nie liczcie jednak na to, że od naszego boskiego Rosjanina się odwrócimy, nawet w tak trudnym momencie. Wręcz przeciwnie, zostaniemy przy nim nawet gdyby miał ogolić się na łyso i założyć diamentowego kolczyka. Marat to w końcu Marat i posiada spory zapas przywilejów.

 

W Monte Carlo przyjemnie było tez zobaczyć małżonkę (jak to brzmi!) Rogera, która z dnia na dzień jest coraz grubsza. Od razu podkreślamy - miło nie ze względu na satysfakcję z powodu tuszy ukochanej Szwajcara, a na myśl o coraz bardziej rychłych narodzinach małych Rogerków.

 

No ale wszystko to już za nami. Z niecierpliwością czekamy na Rolanda Garrosa - już w maju. Nie wykluczając jednak jakichś innych rewelacji po drodze.

 

olalla

Więcej o: