Różowy raport specjalny

Hej, dziewczyny, nie zgadniecie, co się działo w tym tygodniu! Otóż, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, okazuje się, że spotkania Champions League nie były jedyną atrakcją minionych dni. Jeśli więc podobnie jak Ciacha zapomniałyście o bożym świecie, najpierw z ekscytacją wyczekując ćwierćfinałów, a potem fetując zwycięstwo lub opłakując przegraną swoich faworytów, to jesteście teraz we właściwym czasie i we właściwym miejscu i macie okazję, wraz z nami, nadrobić wszystkie zaległości. 

 


 

*** Rozwiązała się tajemnica ostatnich, nadzwyczaj dobrych wyników Osasuny Pampeluna. Piękną grę drużyny możemy zawdzięczać niecodziennej motywacji piłkarzy - jeden z lokalnych hodowców zaoferował im w razie zwycięstwa 12 świn. No, żeby to chociaż były ciacha, ale prosiaki? Dajcie spokój. 

 

*** Choć w środę, gdy oglądałyśmy bezradnego Steviego wcale do śmiechu nam nie było, to koledzy Zczuba udowadniają, że historia pojedynków Chelsea z Liverpoolem wcale nie jest taka dramatyczna, jak by się mogło wydawać, a śmiesznych wydarzeń nigdy nie brakuje. Nasz murowany faworyt to numer 4. 

 

***Tymczasem Freddie już nam się zadomowił i całkowicie rozszalał w amerykańskiej MLS. Widać, że chce podbić serca Amerykanek pod nieobecność konkurenta Becksa i zna niezawodny (zaraz po promowaniu bielizny) sposób, jak to uczynić - strzelać gole. Pierwszy, niezwykle urodziwy, ma już za sobą. Gratulujemy. 

 

*** I coś od nas, ze specjalną dedykacją dla Lampsa - kilka wskazówek, jak sprytnie użyć samoopalacza, by uniknąć m.in. takich niezapomnianych efektów.  

 

*** Gerard Pique, od kiedy w lecie przybył na Camp Nou, zdążył już polubić swoich kolegów z drużyny. I z tego co widać, chyba odrobinę za bardzo. Oj, niegrzeczne Ciacha!

 

*** Widzicie, wystarczy kilka występów w Pucharze UEFA, a już cały świat cię uwielbia. Nawet konie i rumaki, najprawdopodobniej najwierniejsi kibice Lecha. 


A jeżeli oczekujecie ujrzeć zastępcę zeszłotygodniowych Squadra Azzurrii, to też nie pomyliłyście adresu. Dziś, jako nasze ciacho na weekend i końcowy słodki akcent, ten, którego we wtorkowe lub środowe wieczory nie jest nam już dane podziwiać. Iker, tęsknimy... 

 

Marina