Środa z Ligą Mistrzów : chwała Barcelonie, chwała Chelsea

Albo zupełnie nieładna porażka Liverpoolu i totalna bezradność Bayernu - zależy z której strony patrzeć, ale wychodzi na jedno.

 

 

FC Barcelona - Bayern Monachium 4:0

 

Wprawdzie Bawarczycy przyzwyczaili nas do dużej liczby goli w prawie każdym meczu, ale że będą one tak nierównomiernie rozłożone po jednej tylko stronie - tego się nie spodziewałyśmy. Zawodnicy z Bundesligi w pierwszej połowie nie potrafili zrobić wiele więcej, jak tylko faulować lub przypatrywać się, jak ich rywale zdobywają gol za golem. W drugiej połowie chłopcy z Monachium zaczęli przynajmniej skuteczni bronić i tym samym zburzyli nasze radosne oczekiwanie na wynik przebijający ten ze spotkania Polska - San Marino. Niemieckiej ekipy jest nam bardzo żal (a najbardziej niefortunnie skopanego przez Thierry'ego Henry bramkarza Bayernu, Hans-Joerga Butta, który jednocześnie okazał się niezłym twardzielem), ale serce roście patrząc na niezłomną potęgę Barcy, a w tym Messiego, po którym - jak po kaczce - spłynęła bolesna katastrofa z La Paz.

 

FC Liverpool - Chelsea

 

Takiej niespodzianki nie spodziewały się nasze wynikające z połączenia dwóch wiadomych barw fioletowe serca. To, że ktoś musiał choć odrobinę bardziej być po tym meczu zadowolony, a ktoś inny miał trochę bardziej cierpieć, wiedziałyśmy od początku. Kto by jednak pomyślał, że tak silny w tym sezonie Liverpool otrzyma od "czelsiaków" aż tak srogą nauczkę! Konia z rzędem temu, kto przewidywał, że Stevie G wypadnie tak słabo! Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto wiedział, że gwiazda spotkania okaże się Branislav Ivanović! A jednak...Dla "The Reds" słabym usprawiedliwieniem jest fakt, że wczoraj mieli wyjątkowo kiepski dzień, a sam Branislav z kolei to niewystarczające wyjaśnienie powracającej potęgi Chelsea. Komentatorzy na całym świecie spekulują, że za wszystkim stoi tajemnicza moc Guusa Hiddinka i prawdopodobnie coś w tym jest. Dla dobra widowiska, emocji i beztroski na twarzy Nando Torresa należy mieć nadzieję, że magia holenderskiego szkoleniowca w ciągu tygodnia jednak trochę osłabnie.

 

A tymczasem Torresikowi gratulujemy ładnego gola i ładnej radości.

 

 

olalla