Żółto - czerwony weekend piłkarski

Dzisiejsze podsumowanie sponsorują kolory żółty i czerwony. Dlaczego? Dowiecie się z naszego specjalnego raportu.

 

 

Żółto-czerwony weekend Podsumowanie sponsorują kolory żółty i czerwony Mamy za sobą weekend wybitnie żółto-czerwony: 29 żółtych i 3 czerwone kartki, triumfy Czerwonych Diabłów i wiele innych kolorowych niespodzianek. Po pierwsze - czerwono jest w Anglii na szczycie tabeli. Przez jeden dzień The Reds zajmowali pozycję lidera, ale w niedzielę na pierwsze miejsce powróciły Czerwone Diabły. Nie wiemy więc jeszcze kto zostanie mistrzem Anglii, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż będzie to mistrz w kolorze czerwonym. Dwie bramki strzelił Cristiano Ronaldo, ale bohaterem Manchesteru został młody (a nawet bardzo młody) Włoch Federico Macheda, zdobywca zwycięskiej bramki w doliczonym czasie gry. Czyżbyśmy były świadkami narodzin ciacha? Po drugie - żółto - czerwono było w ten weekend w naszej rodzimej Ekstraklasie. Nie było co prawda zbyt wielu goli - zaledwie dwanaście, ponad dwa razy więcej było za to żółtych kartek - 29, a do tego 3 czerwone. Można ubolewać nad brutalnością sportu, albo cieszyć się jakich mamy twardych chłopaków. My wybieramy tę drugą opcję. Najwyższe zwycięstwo tej kolejki odniosła żółto - czerwona Jagiellonia Białystok, pokonując 4:0 zupełnie blady na jej tle ŁKS. Bramki zdobywali: Tomasz Frankowski - ciacho odrodzone i Paweł Zawistowski - były zawodnik żółto - czerwonego Znicza Pruszków (nawiasem mówiąc, żółto - czerwony Znicz Pruszków ma się bardzo dobrze i pewnie zmierza w kierunku Ekstraklasy). Galaktyczne starcie Lecha Poznań z Wisłą Kraków skończyło się remisem, okraszonym pięcioma żółtymi kartkami i jedną czerwoną. Możemy nazwać ten mecz szlagierem kolejki, ale nadal nie wiemy, która drużyna jest bardziej ciachowa. Wiemy natomiast, iż ciachowy był ten strzał Semira Stilicia.

Po pierwsze - czerwono jest w Anglii na szczycie tabeli. Przez jeden dzień The Reds zajmowali pozycję lidera, ale w niedzielę na pierwsze miejsce powróciły Czerwone Diabły. Nie wiemy więc jeszcze kto zostanie Mistrzem Anglii, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż będzie to mistrz w kolorze czerwonym. Dwie bramki strzelił Cristiano Ronaldo, ale bohaterem Manchesteru został młody (a nawet bardzo młody) Włoch Federico Macheda, zdobywca zwycięskiej bramki w doliczonym czasie gry. Czyżbyśmy były świadkami narodzin ciacha?

 

 

Po drugie - żółto - czerwono było w ten weekend w naszej rodzimej Ekstraklasie. Nie było co prawda zbyt wielu goli - zaledwie dwanaście, ponad dwa razy więcej było za to żółtych kartek - 29, a do tego 3 czerwone. Można ubolewać nad brutalnością sportu, albo cieszyć się jakich mamy twardych chłopaków. My wybieramy tę drugą opcję.

 

Najwyższe zwycięstwo tej kolejki odniosła żółto - czerwona Jagiellonia Białystok, pokonując 4:0 zupełnie blady na jej tle ŁKS. Bramki zdobywali: Tomasz Frankowski - ciacho odrodzone i Paweł Zawistowski - były zawodnik żółto - czerwonego Znicza Pruszków (nawiasem mówiąc, żółto - czerwony Znicz Pruszków ma się bardzo dobrze i pewnie zmierza w kierunku Ekstraklasy).

 

Galaktyczne starcie Lecha Poznań z Wisłą Kraków skończyło się remisem, okraszonym pięcioma żółtymi kartkami i jedną czerwoną. Możemy nazwać ten mecz szlagierem kolejki, ale nadal nie wiemy, która drużyna jest bardziej ciachowa. Wiemy natomiast, iż ciachowy był ten strzał Semira Stilicia.

 

Z żółto - czerwonego schematu wyłamała się nam tylko Bundesliga. Co prawda żółta Borussia pokonała niebieską Herthę, ale już zielony Wolfsubrg rozgromił biało - czerwony Bayern, co jest zupełnie bez sensu, zarówno pod względem kolorystycznym, jak i sportowym. Czołówka niemieckiej tabeli jest tym samym zielono - niebiesko - czerwona, ze sporą domieszką białego, co daje razem niezbyt gustowne połączenie, ale zapowiada arcyciekawe emocje w walce o tytuł mistrzowski.  

 

Kogo zatem wybierzemy ciachem kolejki? Młodego, Czerwonego Diabła, żółto - czerwonego Pawła Zawistowskiego, czy może niebieskiego Semira Stilića, ratującego remis swojej drużynie?

 

rybka