Cristiano, nie zachowuj się jak mięczak

Czyli pierwsza rada Usaina Bolta.

 

 

Rada to skądinąd słuszna, choć bez wątpienia żadną nowością nie jest - nieco nazbyt "wrażliwa" natura Cristiano nie raz już bowiem stawała się przedmiotem żartów. Tyle że coś nam mówi, iż prosząc Bolta o korepetycje, Ronaldo raczej nie takich porad się spodziewał. Wspólne treningi z najszybszym człowiekiem świata miały uczynić gwiazdę Manchesteru jeszcze lepszym i jeszcze szybszym, przynieść mu jeszcze większy rozgłos i większą sławę. Problem tylko w tym, że przyszły nauczyciel Cristiano, zamiast oczekiwanych słów uznania, postanowił, za pośrednictwem dziennikarzy "The Observer" już teraz udzielić mu kilku lekcji - na domiar złego, niezbyt dla Ronaldo przyjemnych. Cóż jednak zrobić - Bolt to chłopak szczery i prostolinijny i bez ogródek mówi co mu leży na sercu. A tymczasem okazało się, że leżały mu takie oto wnioski: - Pierwsza rzecz, którą mu powiem to "przestań zachowywać się jak mięczak" - ogłosił w prasie jamajski sprinter.

 

No i właściwie w tym punkcie mogłybyśmy się z Usainem zgodzić - rzecz jednak w tym, że Boltowi nie chodzi o krokodyle łzy wylewane przez Cristiano przy lada okazji, ale o jego zbyt "miękką" grę. Ronaldo, zdaniem Usaina, powinien być jak Wayne Rooney. Rada druga brzmi zatem - "bądź bardziej agresywny". I tu niestety Ciachom trudno się z Boltem - mimo, że to trzykrotny złoty medalista z Pekinu - zgodzić. Po pierwsze dlatego, że Ciachom obca i niemiła jest agresja w jakiejkolwiek formie. Po drugie dlatego, że trudno nawet wyobrazić sobie nam co (tudzież kto) powstałoby z połączenie Rooneya i Ronaldo - nażelowany ogr, przy którym chowałby się sam Frankenstein. Z dwojga złego wolimy więc już Cristiano takim, jakim jest.

 

bint