Formułowe podsumowania ciachowe: deszcze niespokojne potargały Sepang

A w tle wybuchające silniki, błyskawice, wzdychające niewiasty i wymiana czułości między Felipe Massą i jego inżynierem wyścigowym. To był naprawdę fascynujący wyścig.

 

 

Deszcze niespokojne A w tle wybuchające silniki, błyskawice i wzdychające niewiasty Deszcze niespokojne, a w tle wybuchające silniki, błyskawice, wzdychające niewiasty i wymiana czułości między Felipe Massą i jego inżynierem wyścigowym. Zaczęło się najgorzej jak tylko mogło się zacząć. Teorii o niemieckiej solidności kłam zadał silnik Roberta Kubicy, który właściwie jeszcze przed startem odmówił posłuszeństwa. Inny z naszych faworytów, Kimi Raikkonen, padł ofiarą kiepskich meteorologów w swoim zespole i przez kilka okrążeń po suchutkim torze jeździł w oponach w pełni deszczowych, wyglądających jak żywcem z traktora ściągniętych. No i klops, znów obyło się bez punktów. Zwycięzca: Jensonowi Buttonowi nie spodobało się najwyraźniej to, że w naszej niedawnej sondzie, tylko 28% z Was stwierdziło, że w rzeczy samej zostanie on tegorocznym mistrzem. Dwa zwycięstwa wiosny jeszcze nie czynią, ale Jenson znowu pozamiatał. Lubimy Brytyjczyka, bo miło popatrzeć na ładną buzię wyłaniającą się zza kasku. Na początku był chaos. Z chaosu wyłonił się mały, sprytny i poczciwy Nick Heidfeld. Trochę szczęścia, odrobina dobrej strategii, mały tajfun nad torem i voila- zupełnie znikąd Niemiec znalazł się na drugim miejscu. Czyżby przemawiał przez nasz jad? No cóż. Wątek romantyczny: "Felipe, kochanie, uspokój się" - tymi słowami do rozsądku znerwicowanemu Brazylijczykowi próbował przez radio przemówić jego inżynier wyścigowy, gdy ten wpadł w histerię z powodu szybki utrudniającą znacznie widoczność.

Złe wcale nie lepszego początki: a zaczęło się najgorzej jak tylko mogło się zacząć. Teorii o niemieckiej solidności kłam zadał silnik Roberta Kubicy, który właściwie jeszcze przed startem odmówił posłuszeństwa. Inny z naszych faworytów, Kimi Raikkonen, padł ofiarą kiepskich meteorologów w swoim teamie i przez kilka okrążeń po suchutkim torze jeździł w oponach w pełni deszczowych, wyglądających jak żywcem z traktora ściągniętych. No i klops, znów obyło się bez punktów.

 

Zwycięzca: Jensonowi Buttonowi nie spodobało się najwyraźniej to, że w naszej niedawnej sondzie, tylko 28% z Was stwierdziło, że w rzeczy samej zostanie on tegorocznym mistrzem. Dwa zwycięstwa wiosny jeszcze nie czynią, ale Jenson znowu wczoraj pozamiatał. Lubimy Brytyjczyka, bo miło popatrzeć na ładną buzię wyłaniającą się zza kasku, a i widok jego wzruszonej podczas dekoracji WAG nie irytuję tak jak wiecie-której panny, ale, ale: hola Jenson, nie przesadzajmy, dajmy szansę innym. Tak, takiemu jednemu Polakowi na przykład.

 

Filip z konopi: Na początku był chaos. Z chaosu wyłonił się mały, sprytny i poczciwy Nick Heidfeld. Trochę szczęścia, odrobina dobrej strategii, mały tajfun nad torem i voila- zupełnie znikąd Niemiec znalazł się na drugim miejscu. Czyżby przemawiał przez nasz jad? No cóż.

 

Wątek romantyczny: "Felipe, kochanie, uspokój się"  - tymi słowami do rozsądku znerwicowanemu Brazylijczykowi próbował przez radio przemówić jego inżynier wyścigowy, gdy ten wpadł w histerię z powodu szybki utrudniającą znacznie widoczność. Pośmiejmy się przeżyjmy to jeszcze raz:

 

 

 

 

Felipe, baby. Seriously.

 

ruby blue