Przedligomistrzowe konfrontacje ciachowe: FC Liverpool - Chelsea Londyn

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.Już za parę dni, za dni parę, weźmiesz szalik swój i gitarę koszulkę, zasiądziesz przed telewizorem lub w zadymionym pubie (a może na zatłoczonym stadionie), usłyszysz ten hymn i oddasz się dziewięćdziesięciu minutom absolutnej ekstazy. Ale zanim to nastąpi my skonfrontujemy kolejną parę ćwierćfinalistów. Tym razem pora na starych dobrych znajomych: Liverpool i Chelsea.

 

 

Nie dość, że dwa razy w roku spotykają się w lidze to jeszcze regularnie od kilku lat toczą ze sobą zacięte pojedynki w Lidze Mistrzów. Wszystko to powoduje, że obie drużyny znamy od podszewki, ale wciąż nie wiemy, którą kochamy bardziej. Zacznijmy zatem nasze ciachowe konfrontacje, bazujące na nieco odmiennych kryteriach niż te ogólnie przyjęte.

 

1. Legenda nr 8 - czyli Frank Lampard kontra Steven Gerrard. Obaj są dla swych drużyn tym, co wieża Eiffla dla Paryża, a Pałac Kultury dla Warszawy. Konfrontowanie ich ze sobą to jak dyskusja o wyższości Brazylii nad Argentyną lub świąt Wielkiej Nocy nas świętami Bożego Narodzenia. Dylemat nierozstrzygalny więc zostawiamy Was z nim.

 

 

 

 

 

 

2. Piosenka wywołująca skojarzenia z klubem.

 

Liverpool - Penny Lane

 

 

 

 

Chelsea - Chelsea Dagger

 

 

 

 

Penny Lane to uliczka w Liverpoolu, która kojarzy się z Beatlesami, a Beatlesi kojarzą się z Liverpoolem. Piosenka zespołu The Fratellis ma za to Chelsea w nazwie i zawsze jak jej słuchamy staje nam przed oczyma John Terry.

 

3. Niedoszli gracze z Polski.

 

Liverpool - Kuba Błaszczykowski. O jego przejściu do Liverpoolu słyszymy w każdym okienku transferowym, a czerwoną koszulkę przymierzałyśmy już niezliczone ilości razy.

 

Chelsea - Maciek Korzym. Gracz Odry był na testach w Londynie w 2004, mając wówczas 15 lat. Widocznie jednak nie było w sztabie szkoleniowym żadnej kobiety, a mężczyźni pozostali nieczuli na jego urodę i Maciek wylądował w Legii.

 

4. Kolonie graczy z Półwyspu Iberyjskiego.

 

Liverpool - kolonia hiszpańska. A w niej świeci najjaśniej gwiazda Ferrrrnando Torrres, w wianuszku rodaków: Pepe Reiny, Alvaro Arbeloy, Xaviego Alonso, Mikela San Jose, Alberta Riery, no i oczywiście trenera Rafy Beniteza.

 

Chelsea - kolonia portugalska. Henrique Hilario, Deco, Ricardo Carvalho, Ricardo Quaresma, Jose Bosingwa, Paulo Ferreira - można by z tego stworzyć reprezentację Portugalii w piłce plażowej, albo w konkursie Ciach Universum.

 

5. Sławni kibice.

 

Chelsea: Bill Clinton. Kibicował Chelsea w latach 60-tych, podczas studiów na Oxfordzie, a swoją córkę nazwał nie inaczej jak Chelsea właśnie.

 


Liverpool - Rod Stewart. Podobno ta piosenka została zainspirowana wygraniem przez Liverpool Pucharu Mistrzów w 1977 roku, chociaż fani Celtiku też roszczą sobie do niej prawa.

 

6. Ciacha.

 

Chelsea:

 

 

Liverpool:

 

 

 

rybka