Jakiej dziewczyny szuka Zbigniew Bartman?

Dzięki wywiadowi udzielonemu przezeń magazynowi "Super Volley" wiemy na pewno jakiej nie szuka. Powiało grozą.

 

 

A zatem, drogie Panie, młoda nadzieja polskiej siatkówki deklaruje, że stanowczo nie życzy sobie aby jego potencjalna dziewczyna rekrutowała się z grona fanek, które, cytując dosłownie, jest nim zafascynowane tylko dlatego, że jest siatkarzem. Z drugiej strony jednak, stwierdza Zbyszek, jego oblubienica siatkówkę lubić musi i powinna nią się emocjonować. No to jak w końcu?

 

Tak czy inaczej, plan jest taki. Idziemy na mecz Częstochowy, siadamy w drugim rzędzie tuż za ławką rezerwowych. Przez cały mecz robimy zblazowane miny alternatywnie z  ostentacyjnym pstrykaniem fotek Krzyśkowi Wierzbowskiemu. Gdy Zbyszek idzie na zagrywkę, najmniejsze drgnięcie mięśnia twarzy  nie może zdradzić naszej ekscytacji, gdy przez hale przechodzi meksykańska fala - siedzimy bez ruchu, gdy spiker nawołuje do skandowania jego nazwiska - milczymy. A po meczu, spacerując wokół autokaru zupełnie przypadkiem wpadamy na Zbyszka. W trakcie spontanicznie nawiązującej się rozmowy siatkarz dowie się o tym, że mamy przeogromną wiedzę o dyscyplinie, znamy historię klubu 56 lat wstecz oraz potrafimy ułożyć kostkę rubika w 15 sekund. A nazwisko Bartman owszem, jest nam znane, tak jak innych 1234 siatkarzy zarejestrowanych w Polsce.

 

Jeśli ten chytry plan  się powiedzie, nie spoczywajcie na laurach bowiem prawdziwe schody mogą zacząć się dopiero później - łatwego charakteru częstochowski siatkarza raczej  nie ma. Sam nazywa siebie człowiekiem kontrowersyjnym, nieukładowym i bezkompromisowym, który nigdy nie przymyka oka na czyjeś błędy i zawsze mówi wprost i szczerze aż do bólu, to co myśli. I podobno zdaje sobie sprawę z tego, że przez swój sposób bycia ma wiele wrogów. Jakieś odważne?  

 

Niezdecydowane zachęcamy do przeczytania całego wywiadu zamieszczonego w najnowszym numerze tygodnika "Super Volley". Jest ciekawie. I są ładne zdjęcia.

 

ruby blue