Kochanka wyprowadza się od Boruca

Czyli zawirowań w życiu osobistym najpopularniejszego polskiego bramkarza ciąg dalszy.

 

 

Rozwód, picie, Sara Mannei - te oraz wiele innych nieszczęść przetoczyło się ostatnio przez życie Holy Goaliego. Same głośno i otwarcie krytykowałyśmy Artura za przeróżne, niezwykle w zeszłym roku liczne ekscesy, ale nadszedł taki moment, że zaczyna nam być Artura po prostu żal. Chłopak najwyraźniej bardzo mocno się pogubił, a rozwój poszczególnych wypadków jest dla niego ewidentnie niesprzyjający.

 

Jak podał dziś dziennik "News of the World" oraz Plotek, Sara Mannei, wydawałoby się nowa kobieta życia Boruca, a na pewno szczęśliwa (współ?)posiadaczka okazałej willi, jaką Artur kupił w Szkocji, wróciła właśnie do Polski. Jak donoszą informatorzy brytyjskiego tabloidu, pomiędzy parą nie układało się od dłuższego czasu, zaczęli nawet sypiać w osobnych łóżkach. Sam wyjazd nie jest może jeszcze ostatecznym rozstaniem, ale nie wiadomo, czy i kiedy Sara przyjedzie z powrotem w okolice Glasgow.

 

Po raz kolejny wyrażając nadzieję, że prywatne problemy nie wpłyną na styl i jakość gry piłkarza (ani, na przykład, wielkość jego pośladków), tym razem zaczynamy się martwić. Z poczucia samotności, odrzucenia, gniewu (jakośc mamy wrażenie, że w wypadku Boruca to trzecie może być najsilniejsze) nie wyniknie raczej nic dobrego. A skoro już i tak Artur z żona się rozwiódł, to może lepiej, by już Sara do niego wróciła. Każdy zasługuje na odrobinę spokoju.

 

olalla