Wybieramy najbardziej ciachową drużynę Ekstraklasy: odcinek drugi - Legia Warszawa

Dziś druga część naszych poszukiwań najbardziej Ciachowej Drużyny Polskiej Ekstraklasy. Zwycięstwa, remisy, porażki, mecze w domu i na wyjeździe nie liczą się dla nas tak, jak Wasza opinia. Prawdę mówiąc, jedynie Wasza opinia się dla nas liczy. Jak również Wasze propozycje ulubionych drużyn, które wraz z krótką analizą (lub bez) możecie przysyłać na adres ciacha@g.pl.

 

Ostatnio prezentowałyśmy Wam kandydaturę Mistrza Polski A.D. 2008 , zatem dzisiaj pora na wicemistrza czyli Legię Warszawa.

 

 

 

 

 

 

Z Legią jest jak z Cristiano Ronaldo - albo kochasz, albo nienawidzisz, musisz jednak uznać wielkość ośmiokrotnego Mistrza Polski, trzynastokrotnego zdobywcy Pucharu Polski, zwycięzcy Pucharu Intertoto (1968) i ostatniej polskiej drużyny w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Dość jednak tej statystyki, przejdźmy do nagich (chciałybyśmy) faktów i ciachowych argumentów.

 

Dlaczego naszym zdaniem Legia zasługuje na miano najbardziej ciachowej drużyny polskiej Ekstraklasy?

 

1. Bo Legia to jest potęga (patrz, statystyki powyżej)

 

2. Bo czyta dzieciom (co - możecie zobaczyć tutaj)

 

3. Bo ma własną - całkiem ciachową - kolekcję ubrań, z piłkarzami w roli modeli

 

4. Bo Artur Boruc też kocha Legię, a my kochamy Artura Boruca

 

5. A skoro już mowa o Borucu, to przecież właśnie z Legii pochodzą najlepsi bramkarze: Wojtek Kowalewski, Łukasz Fabiański, Grzegorz Szamotulski, czy Łukasz Załuska.

 

6. Bo w Legii są ciacha:

 

Jan Mucha - obecnie najlepszy i chyba najprzystojniejszy bramkarz polskiej ligi, a kto tak nie uważa, tego wyzywamy na ubitą ziemię!

 

 

Jakub Rzeźniczak - twardy obrońca o słodkiej buzi i niewinnym spojrzeniu gościł już kiedyś na naszych łamach w roli polskiego ciacha dnia.

 

 


Wojtek Szala
- jego łokcie są już legendarne, ale dopiero w ostatnim meczu uhonorowane zostały pierwszą czerwoną kartką. Kiedy nie używa akurat łokci, porusza się po boisku z gracją Fabio Cannavaro.

 

 

 

Dickson Choto - czyli "czarne złoto", jak śpiewają o nim kibice. Prawie dwumetrowy reprezentant Zimbabwe jest bez wątpienia jednym z najlepszych polskich obrońców.

 

 

Pance Kumbev - piłkarz z cyklu "nieznani a szkoda", bo przystojnego Macedończyka chciałybyśmy oglądać częściej, zwłaszcza, że dzieli z nami wspólną pasję - piłkę ręczną.

 

 

 

Inaki Astiz - oficjalnie najpiękniejszy Hiszpan w Polsce i już.

 

 

Roger - naszemu własnemu Brazylijczykowi poświęciłyśmy już sporo miejsca na naszych łamach, i nikomu nie trzeba go przedstawiać, ale Rogera nigdy za wiele, ani na boisku, ani poza nim.

 

 

 

Ariel Borysiuk - morderca o twarzy dziecka. Na razie bardziej z naciskiem na "twarz dziecka", ale mamy  nadzieję, że mordercą wkrótce się stanie. Futbolowym oczywiście. Zwłaszcza, że strzelać już potrafi.

 

 

Tomek Jarzębowski - warszawiak z krwi i kości, legionista od dziecka, po okresie "zesłania" do GKS Bełchatów powrócił na Łazienkowską by znów grać w swoim ukochanym klubie.

 

 

Miro Radović - serbski Cristiano Ronaldo. No dobra, może nie ma tony żelu na włosach i twarzy Adonisa, ale tak jak C-Ron szaleje na skrzydle równie dobrze jak nurkuje w polu karnym i okolicach. Efekt? Znieczuleni sędziowie i poirytowani kibice, którzy jednak po takich akcjach wybaczają mu wszystko.

 

 

 

Takesure Chinyama - może nie jest to ciacho sensu stricte, ale kandydat na tegorocznego króla strzelców jest przesympatyczną postacią, a z jego pobramkowych cieszynek można by skomponować balet, pantomimę i japoński teatr lalkowy w jednym.

 

 

 

20-letni bramkarz rodem z Ukrainy - Konstantin Machnowskij. Dostrzegamy w nim potencjał godny największych przystojniaków najlepszych lig, na razie jednak głównie pod względem aparycyjnym.

 

 

 

Marcin Komorowski - były piłkarz Polonii Bytom, reprezentant kraju i wyjątkowa delicja

 

No i na zakończenie oczywiście trener - Jan Urban - największe ciacho wśród polskich trenerów, pogromca Realu Madryt i członek Opus Dei, a dla nas po prostu niezwykle przystojny mężczyzna - jak wszyscy legioniści.

 

 

rybka