Franck Ribery zabiera się z Monachium?

Żeby tylko tyle! Francuz nie tylko prawdopodobnie postanowił  opuścić bawarskie szeregi, ale także ma zamiar zostawić po sobie lekki, a może nawet całkiem poważny smrodek. Oto bowiem z dnia na dzień okazało się, że  Franck ma wielki żal do kolegów z drużyny, którzy, jego zdaniem, są po prostu do niczego.

 

 

Do tej pory wydawało nam się, ze Franck i Toni, Franck i Monachium, Franck i Bayern to połączenia absolutnie doskonałe, pełne harmonii, przyjaźni i wzajemnej życzliwości. Dziś przyszła pora, by zrewidować te poglądy. Nie dość, że od kilku dni media żyją spodziewanym transferem Ribery'ego z Niemiec (jako docelowe przystanki francuskiego piłkarza najczęściej wymienia się Manchester United i FC Barcelonę), to jeszcze sam bohater tego zgiełku umiejętnie podgrzewa atmosferę.

 

 

- Pożaliłem się trenerowi, że nie mam wystarczającej pomocy kiedy chcę atakować lewa stroną. Przyznał mi rację - opowiadał prasie Ribery.

 

Są takie zachowania, których Ciacha nie akceptują nigdy i u nikogo, a taka postawa Ribery'ego jest właśnie tego przykładem. Bo naszym zdaniem, w drużynie powinno być jak w rodzinie - nawet jeśli źle się dzieje, to nie skarżymy się dokoła tylko rozwiązujemy swoje problemy wewnętrznie. A wywyższanie się jednego z członków familii i krytykowanie innych, "braci mniejszych", to proceder co najmniej obrzydliwy.

 

Nawet Cristiano, próżny Cristiano, nie miewa takich zagrań i Franckowi również proponujemy się z nich wyleczyć.

 

olalla