Jens Lehmann rzuca czym popadnie

Zrywanie opaski z głowy klubwego kolegi, ukrywanie obuwia zgubionego przez rywala: czy takie zachowanie przystoi doświadczonemu zawodnikowi, jednemu z najbardziej znanych niemieckich bramkarzy?

 

 

Napady agresji Lehmanna Lehmann nie radzi sobie z frustracją związaną z powolną utratą formy. Zrywanie opaski z głowy klubowego kolegi, ukrywanie obuwia zgubionego przez rywala to ulubione zajęcia Jensa Lehmanna, który ostatnio nie radzi sobie z nerwami. Zrywanie opaski z głowy klubowego kolegi, ukrywanie obuwia zgubionego przez rywala: czy takie zachowanie przystoi doświadczonemu zawodnikowi, jednemu z najbardziej znanych niemieckich bramkarzy? Ciacha są zdecydowanie na nie. Ale cóż poradzić - Lehmann ewidentnie nie radzi sobie z napadami agresji i frustracją związaną z przemijaniem, powolną utratą formy. W zeszłym tygodniu Jens-Nerwus zerwał opaskę do włosów z głowy innego zawodnika Stuttgartu, Khalida Boulahrouza, w geście rozczarowania wobec postawy kolegi w obronie. Było to trochę zabawne, a trochę drastyczne, a na pewno mocno agresywne. I mówimy to my, obywatelki kraju, z którego pochodzi własnoręcznie wymierzający sprawiedliwość Artur Boruc. W tym tygodniu Niemiec postanowił z kolei spłatać figla jednemu z zawodników drużyny, z którą Stuttgart starł się w weekend. But, który spadł z nogi bośniackiego gracza TSG Hoffenheiim, po ukradkowym rzucie Lehmanna wylądował na bramce.

Ciacha są zdecydowanie na nie. Ale cóż poradzić - Lehmann ewidentnie nie radzi sobie z napadami agresji i frustracją związaną z przemijaniem, powolną utratą formy...

 

W zeszłym tygodniu Jens-Nerwus zerwał opaskę do włosów z głowy innego zawodnika Stuttgartu, Khalida Boulahrouza, w geście rozczarowania wobec postawy kolegi w obronie. Było to trochę zabawne, a trochę drastyczne, a na pewno - mocno agresywne. I mówimy to my, obywatelki kraju, z którego pochodzi wymierzajacy sprawiedliwość  własnoręcznie Artur Boruc. Spójrzcie jednak same:

 

 

 

 

W tym tygodniu Niemiec postanowił z kolei spłatać figla jednemu z zawodników drużyny, z którą Stuttgart starł się w weekend. But, który spadł z nogi bośniackiego gracza TSG Hoffenheiim, po ukradkowym rzucie Lehmanna wylądował na bramce. Niestety, sfilmowano jedynie skutki podstępu szaleonego (jak nazywają go zagraniczne media)  Jensa.

 

 

 

Co będzie następne, pytają Ciacha? Czym ciśnie w nerwach Lehmann przy nastepnej nadarzającej sie okazji? Autorki najciekawszych i najoryginalniejszych odpowiedzi nagrodzimy brawami.

 

 olalla