Gregor Schlierenzauer dostał kosza

A Ciacha wyjątkowo reguły Alfreda Hitchcocka nie zastosują i po trzęsieniu ziemi w tytule, napięcia podnosić nie będą. Te dramatyczne wydarzenia miały  bowiem miejsce  w reklamie telewizyjnej. No bo takie rzeczy to chyba tylko w reklamach.

 

 

Przyznajemy- tak pociesznej i przyprawiającej o natychmiastowy uśmiech na twarzy reklamy od dawna nie widziałyśmy. Nie żeby widok Gregora wzgardzonego okrutnie i porzuconego przez nie mającą Boga w sercu niewiastę nas cieszył, ale całość jest tak urocza, że po prostu nie w sposób się nie uśmiechnąć. Zresztą, zobaczcie same:

 

 

 

 

I czy też najbardziej nie urzekają Was robiący klimat wygrywając pokraczne acz romantyczne melodyjki na różnorakich instrumentach koledzy z kadry Gregora? Czyż gibający się na łóżku w swoim pomarańczowym sweterku i gitarką w ręce Andreas Kofler nie definiuje na nowo słowa "uroczy"? Czy nie rozczula Was Thomas Morgenstern ze swoim pocieszającym, przyjacielskim gestem? Czy nagłe wtargnięcie trenera z pizzą nie bawi? I czy Ciacha nie zadają głupich retorycznych pytań? Jeśli na któregokolwiek z tych arcytrudnych zagadek, odpowiedziałyście "nie'", to włączcie reklamę raz jeszcze i dajcie się wciągnąć w trans piszczałki. A jeśli i to nie podziała, obejrzyjcie drugi spot z tej samej serii:

 

 

 

 

No i czyż ci Austriaccy chłopcy nie są kochani? I czy to ważne, że nie mamy pojęcia, o co tak właściwie w tych reklamach chodzi?

 

ruby blue