Ciachowe pomysły na weekend - pojedynki na szczycie

Niestety, mecze Barcelony z Realem nie odbywają się co tydzień, nie znaczy to jednak, iż nie ma w Europie pojedynków na absolutnym szczycie. A ponieważ ostatnio liga angielska według ekspertów zdetronizowała hiszpańską i jest najlepsza na świecie - zapraszamy was na weekend do deszczowej Anglii, gdzie zmierzą się ze sobą piłkarskie potęgi - Liverpool i Chelsea.

 

 

Pojedynki na szczycie Szkoda, że mecze Barcelony z Realem nie odbywają się co tydzień Już dziś mecz Barcelony z Realem. Wystąpi w nim Fernando Torres, najprzystojniejszy zawodnik świata. Drżymy z ekscytacji! W mówieniu o meczu na szczycie nie ma cienia przesady. Liverpool zdobywał Mistrzostwo Anglii 18 razy, ale ostatni raz w 1990 roku, Chelsea tylko trzykrotnie, ale za to niedawno (2006). Chelsea walczyła o zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów w minionym roku, Liverpool zaledwie rok wcześniej. Zostawmy jednak historię i spójrzmy na tabelę - Chelsea zajmuje obecnie drugie miejsce, Liverpool trzecie, różni ich tylko bilans bramkowy, a od liderującego Man United dzielą zaledwie dwa punkty. Atmosfera będzie zatem rozgrzana (nie powiemy, że do czerwoności, żeby nie opowiadać się po jednej ze stron). W Polsce nie brakuje fanek ani The Blues, ani The Reds, a tych drugich sporo przybyło, od kiedy w Liverpoolu pojawił się niejaki Fernando T. Nie mamy zatem wątpliwości, iż drżycie z ekscytacji i oczekiwania przed wielkim meczem i tak samo jak nas, żadna siła nie oderwie Was od telewizora w sobotnie popołudnie. A teraz przejdźmy do rzeczy i przeskanujmy arsenał obydwu drużyn, w którym nie brakuje ostrych naboi i broni estetycznego rażenia. Bramka: Pepe Reina vs Petr Cech. Pepe jest co prawda w Hiszpanem, ale swojego ulubionego bramkarza z Hiszpanii już mamy i nie gra on w Liverpoolu. Zatem Cech daje prowadzenie londyńczykom. Obrona: Jamie Carragher vs John Terry - dwóch przystojniaków, dwóch wychowanków klubów, w których grają. Jeden chce zapisać się w historii, ale to drugi jest żyjącą legendą - 2:0 dla Chelsea. Pomoc: Steven Gerard vs Frank Lampard - ciężki orzech do zgryzienia, węzeł gordyjski to przy tym pikuś, podobnie jak dylematy osiołka. Uwielbiamy jednego i drugiego, chociaż niechęć do Philla Collinsa skłania nas ku Frankowi. Z drugiej strony przepełnione współczuciem Ciachowe serca (czyż to nie najsłodszy kryminalista wszech czasów?) przyznają bramkę kontaktową Liverpoolowi. Atak: Fernando Torres - najpiękniejszy napastnik świata.

W mówieniu o meczu na szczycie nie ma cienia przesady. Liverpool zdobywał Mistrzostwo Anglii 18 razy, ale ostatni raz w 1990 roku, Chelsea tylko trzykrotnie, ale za to niedawno (2006). Chelsea walczyła o zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów w minionym roku, Liverpool zaledwie rok wcześniej.  Zostawmy jednak historię i spójrzmy na tabelę - Chelsea zajmuje obecnie drugie miejsce, Liverpool trzecie, różni ich tylko bilans bramkowy, a od liderującego Man United dzielą zaledwie dwa punkty. Atmosfera będzie zatem rozgrzana (nie powiemy, że do czerwoności, żeby nie opowiadać się po jednej ze stron). W Polsce nie brakuje fanek ani The Blues, ani The Reds, a tych drugich sporo przybyło, od kiedy w Liverpoolu pojawił się niejaki Fernando T.  Nie mamy zatem wątpliwości, iż drżycie z ekscytacji i oczekiwania przed wielkim meczem i tak samo jak nas, żadna siła nie oderwie Was od telewizora w sobotnie popołudnie.

 

A teraz przejdźmy do rzeczy i przeskanujmy arsenał obydwu drużyn, w którym nie brakuje ostrych naboi i broni estetycznego rażenia.

 

Bramka: Pepe Reina vs Petr Cech.

 

 

Pepe jest co prawda w Hiszpanem, ale swojego ulubionego bramkarza z Hiszpanii już mamy i nie gra on w Liverpoolu. Zatem Cech daje prowadzenie londyńczykom.

 

Obrona: Jamie Carragher  vs John Terry  - dwóch przystojniaków, dwóch wychowanków klubów, w których grają. Jeden chce zapisać się w historii, ale to drugi jest żyjącą legendą - 2:0 dla Chelsea.

 

 

Pomoc: Steven Gerard vs Frank Lampard - ciężki orzech do zgryzienia, węzeł gordyjski to przy tym pikuś, podobnie jak dylematy osiołka. Uwielbiamy jednego i drugiego, chociaż niechęć do Philla Collinsa skłania nas ku Frankowi. Z drugiej strony przepełnione współczuciem Ciachowe serca (czyż to nie najsłodszy kryminalista wszech czasów?) przyznają bramkę kontaktową Liverpoolowi.

 

 

Atak: Fernando Torres vs ktokolwiek = miazga kogokolwiek. Same stwierdziłyście, że Fernando jest najpiękniejszym napastnikiem świata, więc z litości nie będziemy nikogo przeciw mu wystawiać. Tym oto sposobem zrobiło nam się 2:2.

 

 

W rachunku ciach remis. A jak będzie na boisku?

 

rybka