Sport.pl

Ciachowa Lista Przebojów - część 1

Czyli walkę o Brylantowe Ciacho czas zacząć!

 

"Ciachowa Lista Przebojów" to zupełnie nowe i jedyne takie miejsce, gdzie o ciachach się nie tyle mówi, co również śpiewa. Ta nowa rubryka ma za zadanie przedstawienie Wam wszystkich utworów jakkolwiek powiązanych z naszymi ulubieńcami, a by następnie wyłonić najlepszy, który w nagrodę otrzyma wieczyste uznanie Ciach oraz - jakże cenne - Brylantowe Ciacho. Tego też skutkiem, w każdy piątek będziecie mogły posłuchać wszystkiego, od stadionowych hitów poprzez słynne hymny klubów, a na deser zostawimy jakże smakowity kąsek - śpiewające ciacha. To my wcielimy się w rolę surowych jurorek, ale to do Was, drogie Czytelniczki, będzie należeć ostateczna decyzja. Z każdej części cyklu, poprzez głosowanie, zostanie wyłoniona najlepsza dwójka, która dostanie się już do ścisłej dziesiątki i stanie w ostatecznym starciu o główną nagrodę.

 

 

Na pierwsze ogień bierzemy Arsenal Londyn, którego kibice są wyjątkowo oddani, a piłkarzy swojej ukochanej drużyny traktują jak półbogów. Co prawda nie są to stadionowe hity i żaden z nich nie jest zaśpiewana przez jedną z dziewczyn ze Spice Girls, teksty są mało ambitne, a melodie naprawdę kiczowate, ale my nic sobie z tego nie robimy i mimo wszystko, piosenki szalenie nam się podobają i przyjemnie kojarzą. Usadówmy się zatem na wygodnych fotelach jurorek i zamieńmy się w słuch. Nie pożałujemy.

 

1.

 

 

 

 

Zestawienie otwiera pieśń sławiąca klub. Czy Chelsea chciałaby mieć taką historię jak "Kanionierzy" i uroczego Thierry'ego Henry w składzie? Nie mamy co do tego wątpliwości, tak samo jak do tego, że nowy tekst pasuje jak ulał do znanej Wam muzyki z hitu zespołu Pussycat Dolls, choć my śpiewając dla piłkarzy Arsenalu raczej trzymałybyśmy się pierwotnej wersji - "Don't cha wish your girlfriend was hot like me ?" Ostatecznie 8/10.

 

2.

 

 

 

 

Arsene Wegner - bo jak się okazuje, nie tylko Ciacha żywią do francuskiego szkoleniowca platoniczną miłość. Co do samej piosenki, to nawet znośna, choćby dlatego, że refren mogłybyśmy dopasować do wszystkich utworów o przystojnych piłkarzach i za tę właśnie uniwersalność dajemy mały plusik. Nie podoba nam się. że przy okazji wyznań fanów oczywiście dostało się również innym  szanowanym przez nas szkoleniowcom. Końcowa ocena 6/10. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

 

3.

 

 

 

 

Adebayor - były już kapitan Arsenalu również nie mógł się obyć bez pieśni sławiącej jego wyczyny. Choć tu byłyśmy trochę zaskoczone, bo gdyby kiedyś przyszło nam opisywać piłkarza z Togo, raczej nie użyłybyśmy przymiotnika "słodki". Ale cóż, z gustami się nie dyskutuje. Ze względu na denerwująco monotonną już po minucie melodię rodem z keyboarda - 6/10.

 

4.

 

 

 

 

Thierry Henry - bo nic sobie nie robimy z tego, że słodki Francuz wcale już nie gra w barwach "Kanonierów". Melodia łatwo wpada w ucho, a pod zachwytami na Thierrym w tekście możemy się podpisać obiema rekami, więc jesteśmy zdecydowanie na "TAK" i dajemy ładne  9/10  - tylko dlatego, że Henry'ego już w "Kanonierach" nie ma.

 

5.

 

 

 

 

Gallas - czy jest "much better than" Ashley ? Osobiście mogłybyśmy się kłócić, ale jak widać, dla fanów Kanonierów nie ma nawet dyskusji i przy tym zostańmy. Poza tym piosenka jest świetna i nie mamy większych zastrzeżeń. Z pełną odpowiedzialnością dajemy 9/10.

 

6.

 

 

 

 

Fabregas - choć byśmy chciały, tej piosenki skomentować nie możemy, gdyż jesteśmy zbyt poruszone głębią jej tekstu, by sklecić choć jedno zdanie. Powiemy tyko jedno - jest cudowna.8/10.


A jak Wam, drogie Czytelniczki, spodobały się wytwory innych kibiców?  Która z nich zasługuje na miano największego hitu "Kanonierów" ? Decyzja należy do Was, dlatego myszki w dłoń i klikajcie. Ciacha tymczasem oddają głos na swojego faworyta, na którego - jako że nie jesteśmy stronnicze- zachowamy w tajemnicy, podpowiemy tylko, że w czasie tej czynności śpiewałyśmy po nosem.- "Sha la la Thieryy Henryyy..." .

 

Marina

 
 
 
 
 

Więcej o: