Ciacha Roku 2008 - część pierwsza

Czyli o kim pisałyśmy najczęściej i dlaczego. Z podziałem na miesiące - a w każdym inny główny bohater. To był piękny rok.

 

 

1. Styczeń

 

Ów miesiąc zapisał się na łamach Ciach jako ten, w którym wiele pisałyśmy o Tomie Brady'm (któż teraz pamieta, dlaczego), po raz pierwszy użyłyśmy wobec pewnego pana z Portugalii określenia "Żelowy Ludzik", Pato zdobył swojego pierwszego gola w AC Milanie, Artur Wichniarek powrócił do kadry, zachwyciłyśmy się tym, co pod spódniczkami Szkotów i za piłkami szczypiornistów z Wisły Płock, po raz pierwszy urzekł nas roztańczony Nikola Karabatić. Największe emocje wzbudzało jednak bezwzględnie Australian Open. O tytuł "Mistera Miesiąca" do ostatniej chwili walczyli Marat Safin, który pokazał nam swoje piekne plecy, oraz Novak Djoković. Ostatecznie jednak wygrały osiągnięcia. Nole był jednak największy w styczniu.

 

 

2. Luty

 

W lutym trzy zwycięstwa odnieśłi polscy piłkarze, ale w obliczu tego, co miało dziać się później na ME po prostu nie mogłyśmy sie zdobyć na chwalenie ich nawet za ten okres. Zaimponowało nam wielu: Wayne Rooney swoją wielofunkcyjnością, Grzegorza Rasiak przenosinami do Premier League (złudne nadzieje), Eamon Sullivan klatą pobiciem jednego z rekordów świata w pływaniu. Wyraźnych faworytów długo jednak brakowało i juz miałyśmy przyznać wyróżnienie miesiąca C-Ronowi, za bezpretensjonalną skromnosć i urodziny, ale  na szczęście Frank Lampard sał sie fanem szaliczków pod szyją, a przede wszystkim - strzelił swoją setną bramkę dla Chelsea. I miałyśmy wreszcie, trzeba przyznać, że troche naciąganaego, bohatera lutego.

 

 

 

 

 

3. Marzec

 

W marcu również było jeszcze relatywnie spokojnie - prawdziwe burze miały sie dopiero rozpętać, a drugie miejsce Roberta Kubicy w GP Japonii na razie przemilczymy. Niemniej, Formuła 1 zdecydowanie zaczęła na Ciachach wychodzić na jeden z pierwszych planów - zauważyłyśmy w bolidzie Leo Di Caprio, poddałyśmy sie urokowi słodkiego Timo Glocka. W innych dyscyplinach też było fajnie - tenisiści w Indian Wells błysnęli klatami, amerykański futbolista Tomy Romo został facetem roku wg Cosmopolitan, a LeBron James pojawił sie na fantastycznej okładce Vogue. Naszym cudem miesiąca znów o mało co nie został Cristiano, jako okazało się że kiedyś widywano go bez żelu, ale niczym kapeluszem nakrył go Fernando Torres: kiedy zdobył hat-tricka i zaczął pokazywać to i owo.

 

  

 

4. Kwiecień 

 

Choć bohaterów było wielu (i mamy tu na myśli Cesca Fabregasa z nową fryzurą Elvisa, Adriano, który w kwietniu delikatnie powrócił do formy, australijskich pływaków z MŚ w pływaniu na krókim basenie, Stevena Gerrarda i jego niepowtarzalne uda, reprezentację olimpijską USA w niezwykłej sesji fotograficznej, Djoka z żurnala w strojach prosto od Gucciego, a przede wszystkim zdobywców Pucharu Hiszpanii - chłopców z Walencji), to żaden z nich nie mógł stawać przy Jankielu, a właściwie przy nowym brazylijskim Polaku. My zapamiętamy te wiosenne dni głównie z powodu nadania obywatelstwa naszego kraju Rogerowi Guerreiro, który miał zostać zbawcą naszej reprezentacji. Prawie tak było, wszak później miał zdobyć jedyną polską bramkę na Euro.

 

 

 

 

5. Maj 

 

To był maj, pachniała Austria i Szwajcaria szalonym zielonym bzem...Ale nie uprzedzajmy faktów, bo mimo że do ME jeszcze parę dni, to jednak działo sie wiecej niż sporo. Najpierw nasze oczy padły na spontanicznych austriackich rugbystów, zaczął czarować Michael Phelps - na razie głównie wspaniałym syrenim ogonem, chłopcy z Manchesteru zdobyli mistrzostwo Anglii oraz wygrali Ligę Mistrzów, a Zenit St Petersburg tryumfowali w Pucharze UEFA. W Agorze pojawił sie Ebi Smolarek, jesczze wówczas w glorii bohatera, którego wreszcie mogłyśmy dotknąć osobiście poznać (przynajmniej teoretycznie) i dzięki któremu napisałyśmy pierwszą najprawdziwszą relację zciachową. Ze względu jednak na napływ uczuć patriotycznych w obliczu medali i niepojętą słabość do Leszka Blanika, to on właśnie, ze swoim medalem ME, wysunął się na pierwsze miejsce w ciachowej hierarchii minionej wiosny. W obliczu tego stwierdzenia rywalizacja o tytuł "Majowego Ludzika" pomiędzy Cristiano R. w zbliżeniu a Davidem J. nago w Cosmo spadła na dalszy plan.

 

  

 

6. Czerwiec

 

I nareszcie przyszedł czerwiec - miesiąc pierwszego dnia wakacji, nocy świętojańskiej początku lata i Euro 2008. Z góry ostrzegamy, czy też potwierdzamy - na temat prawdziwych bohaterów czerwca nigdy nie było wątpliwości, choć kandydatur pojawiło się bez liku: przede wszystkim Robert Kubica po raz pierwszy na najwyzszym stopniu podium, wszystkie tak zwane eurociacha, Artur Boruc jako najprzystojniejszy, Waszym zdaniem, zawodnik Euro, najseksowniejszy polski kadrowicz i jedyny pozytywny polski akcent na turnieju, Portugalczycy w garniakach, Boston Celtics jako mistrzowie NBA, Emmanuel Adebayor jako najlepszy piłkarz Czarnego Lądu, Fernando Verdasco w stroju Adama, Marat Safin, który na trawach Wimbledonu pokonał rozstawionego przeciez o niebo wyżej Djokovicia, czy też Cristiano Ronadlo z wydepilowaną brwią hasający po hotelach w samych majtkach i wykonujący nieziemskie ewolucje podczas skoków do wody. Ale, tak jak mówimy, mistrzowie byli tylko jedni: Viva Espana! 

 

  

 

olalla