Piłkarski weekend w czerwieni - najlepsze fotki i podsumowania

Nie da się ukryć, że to właśnie intensywny kolor płatków róż, wdzianka Świętego Mikołaja, bolidu Ferrari i jednej z naszych ulubionych koszulek Marata zdominował miniony weekend na piłkarskich boiskach świata. Czerwone United zdobyło mistrzostwo świata. Tu i ówdzie posypały się czerwone kartki. Krótko mówiąc, po prostu działo się sporo, co również rozgrzało nas do czerwoności. Szczegóły poniżej.

 

 

1. Czerwone Diabły, zgodnie z oczekiwaniami, choć grając tylko w dziesiątkę, pokonały przeciwników z Quito 1:0 i zostały mistrzami świata w klubowych mistrzostwach FIFA. jedyna bramkę spotkania zdobył Wayne Rooney, który z tego i innych względów został również uhonorowany samochodem marki Toyota. Cristiano Ronaldo biegał i robił szpagaty w powietrzu, ale swojego gola się nie dochrapał. Nie zmienia to faktu, że chłopcy z ManU wygrali, a potem pięknie się cieszyli. My razem z nimi, choć wieść niesie, że na tym trofeum ciąży jakaś klątwa.

 

2. Czerwone kartki - jak dla nas, aż trzy warte odnotowania. Po pierwsze, Nemanja Vidić z Manchesteru właśnie (nawiasem mówiąc, posiadacz naprawdę potężnych ud, które sfrustrowany bardzo eksponował), który z boiska wyleciał za faul bez piłki. Po drugie, Gerrard Pique z Barcelony, który po otrzymaniu drugiej żółtej, a w konsekwencji i czerwonej kartki, robił tak przesłodkie minki pod tytułem: "To niemożliwe, to nie ja, jestem niewinny", że aż w imię solidarności z Hiszpanem omal telepatycznie nie zarzuciłyśmy arbitra mięsem od stóp do głów. Na szczęście jednak, koniec końców, Barca wygrała dzięki golowi monsieur Henry'ego. Po trzecie, czerwona kartka także dla Emmanuela Adebayora z Arsenalu - kontrowersyjna, a do tego przyznana przez naszego "ulubieńca", sędziego Webba. Kto wie, jak wielki to miało wpływ na zaledwie remis (1:1) Arsenalu z Liverpoolem.

 

3. Czerwone (i czarne, ale to nam akurat do tekstu nie przystaje) paski to znak szczególny zawodników AC Milan, którzy wczoraj koncertowo złoili skórę przyszłym rywalom Lecha Poznań w Pucharze UEFA, wbijając im aż 5 bramek (w tym po dwie - Kaka i młodziutki Pato), a jednocześnie tracąc tylko jedną (Di Natale, tak jak przewidywałyśmy, jest poważnym zagrożeniem  nawet dla najmocniejszych przeciwników). Czy mediolańczycy zagrali aż tak dobrze, bo z trybun obserwował ich nowy kolega, Becks, czy może - i w tę opcję chcemy wierzyć - Udinese jest po prostu słabe? Niedługo, bo już 18 lutego, na pewno nasza opinia będzie bardziej ugruntowana.

 

4. Czerwień to także dominujący odcień na wspomnianym już meczu pomiędzy Liverpoolem a Arsenalem. Jaki był wynik - już wiemy, warto tylko dodać, że spotkanie w ogóle stało na wysokim poziomie, dla Kanonierów piękną bramkę zdobył Robin van Persie, natomiast konto "The Reds" o jednego gola wzbogacił Robbie Keane. Liverpool pozostaje tym samym na szczycie ligowej tabeli i to mimo nieobecności trenera Beniteza, który (podobnie jak trener Chelsea, Scolari) leczy obecnie kamienie nerkowe.

 

5. I na koniec - czerwone serca Ciach, które płoną (jak zwykle zresztą) miłością do futbolu  i do futbolistów.

 

olalla

 

 

 

Więcej o: