Sport.pl

"Czerwone Diabły" w Japonii

Klubowe mistrzostwa świata FIFA to dość dziwny twór. Bardzo egzotyczny i w dodatku stworzony chyba tylko i wyłącznie na potrzeby rozkochanych w Manchesterze, Realu czy Milanie Japończyków. Jakby jednak nie było, impreza wzbudza zainteresowanie, a jeżeli uczestniczą w niej chłopcy z United, to gotowe jesteśmy zawsze i wszędzie śledzić ich poczynania. Nawet jeśli grają gdzieś na krańcach świata.

 

 

Dziś przed południem (dokładnie o godzinie 11.30 czasu polskiego) piłkarze Fergusona zmierzyli się z miejscowym zespołem Gamba Osaka. Jak to w nietypowych meczach w egzotycznych rozrywkach, gdzie tym mocniejszym i tak nie zależy, a słabsi mobilizują się do granic możliwości, goli padło sporo, bo aż 8. Nie gotujcie się jednak na niespodziankę - chyba, że w ten sposób odbierzecie informację, że ManU straciło trzy gole, ostatecznie jednak wygrywając 5:3. Tym samym, "Diabełki" pewnie awansowały do finału rozgrywek, gdzie czeka już na nich ekwadorskie LDU Quito.

 

Ciacha postanowiły przy okazji rzucić okiem, jak "Czerwone Diabły" czują się w Azji. Wayne Rooney uważa na przykład, że klimat Jokohamy bardzo przypomina mu pogodę w Lancashire. - Nie jest tak zimno jak w Manchesterze, ale z drugiej strony jest niewiele inaczej niż w Anglii- stwierdził po kilku dniach pobytu w Azji Wayne. - Ale to dobrze, że nie jest tak duszno i gorąco jak zwykle ma to miejsce w Japonii. To nam pomaga lepiej się tu zaaklimatyzować. Zwłaszcza ze względu na zmianę czasu i długi lot. Wayne zapewnił także swoich kibiców, że fakt, że są teraz bardzo daleko od Anglii i ominą ich mecze w Premier League, wcale nie oznacza, że on i jego koledzy nie będą uważnie śledzić ligowych wyników. - Spokojnie, będziemy mieć na wszystko oko i nic nam nie umknie - zadeklarował Rooney.

 

Trzymamy go więc za słowo choć szczerze mówiąc wolałybyśmy, żeby "Diabły" były na miejscu i raczej pilnowały tego, co się dzieje na Wyspach a nie włóczyły gdzieś po świecie. Zwłaszcza, że ich gra ostatnio nie wygląda najlepiej, o czym świadczy chociażby ostatni mecz ManU z Tottenhamem. Z drugiej strony, więcej to jednak okazji do oglądania chłopców w podróżniczych garniturach. Uch, opcje są mocno zrównoważone...

 

hannah

 

 

 

 

 

Więcej o: