Sport.pl

Sekret diety Simona Ammana

W czym tkwi tajemnica sukcesów Szwajcara? W prawdziwej kalorycznej bombie, twierdzi Amman, czyli w kluskach z serem.

 

 

Cóż, dobry skoczek, przynajmniej do tej pory, powinien mieć co najwyżej dynamit w butach, a nie bombę (kaloryczną) na talerzu. Tej wystrzegają się jak ognia. Ideałem w tej dsycyplinie bowiem, przyznajemy to z ciężkim sercem, nigdy nie była sylwetka chociażby pływaków, lecz raczej szczupła, by nie powiedzieć chuda, postura, której wzorem był, jak głoszą plotki, cierpiący na anoreksję Hannavald. Kulinarna rewolucja ogłoszona przez Ammana wywołał zatem niemałe zamieszanie. Trudno bowiem nawet wyobrazić sobie by po zjedzeniu ukochanego przez Simona dania, czyli klusek okraszanych skwarkami i posypanych żółtym serem, można było skoczyć dalej niż od stołu do kanapy (a chyba i to tylko nadludzkim wysiłkiem).

 

Ale jak tu zabronić Harry'emu Potterowi (bo tak pieszczotliwie nazywany był przez kolegów złoty medalista) tak drobnych przyjemności? No właśnie - nie sposób. Wymyślił więc trener, że Amman będzie mógł jeść swoje kluski, ale tylko po wygranym konkursie. Biedny Simmon nie ma zatem wyjścia - aby dostać swoje ulubione danie musi skakać daleko. Sposób, póki co, okazuje się niezwykle skuteczny i Amman prowadzi w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata. Niestety, nie możemy tego powiedzieć o naszych skoczkach, którym najwyraźniej bułka z bananem dawno już się przejadła.

 

bint

Więcej o: