Sport.pl

Trener też ciacho: Arsene Wenger

Z czym Wam się kojarzą święta? Bo nam oprócz choinki, karpiobójstwa i Mikołaja na każdym rogu  - z wytrawnym smakiem i dobrym winem. A dobre wino z Francją, Francja - z elegancją, a elegancja z gentlemanem, gentleman -  z Londynem - Londyn - z Arsenalem i w ten właśnie sposób dochodzimy do naszego dzisiejszego bohatera, którym jest elegancki gentleman z Francji -  Arsene Wenger.

 

 

Arsene Wenger Trener też ciacho Kiedyś Arsenal uchodził za drużynę grającą najnudniejszy futbol na Wyspach. Arsene Wenger tchnął w drużynę nowego ducha i pod jego wodzą zespół gra pięknie Zawsze gdy na niego patrzymy, wydaje nam się, że jego misją na ziemi jest udowadnianie tezy, iż mężczyzna jest jak wino - im starszy, tym lepszy. I że byciem Francuzem oznacza szyk, styl i klasę wpisane w kod genetyczny. W przeciwieństwie do naszych poprzednich bohaterów nigdy nie był wielkim piłkarzem - ale od dziecka miał smykałkę to trenerki, pierwszy amatorski klub zorganizował w wieku 16 lat. Jest doskonale wyedukowany - posiada tytuł inżyniera i jest magistrem ekonomii. Dopiero po studiach rozpoczął zawodową karierę piłkarską i może właśnie dlatego trwałą ona tak krótko. A może dlatego, że monsieur Arsene czuł co jest jego prawdziwym powołaniem? O dziwo, nie zaczął od oszałamiających sukcesów - jego pierwszy klub, Nancy spadł do drugiej ligi! Potem w karierze Wengera było już tylko lepiej - mistrzostwo i Puchar Francji z AS Monaco, wycieczka do Japonii, gdzie trenował zespół Nagoya Grampus Eight, zdobywając z nim Puchar Cesarza, a w końcu Londyn, na którym od 1996 roku zatrzymał się do dziś. Jego przybycie do Arsenalu oznaczało dla Kanonierów prawdziwą rewolucję. Kiedyś Arsenal uchodził za drużynę grającą najnudniejszy futbol na Wyspach. Arsene tchnął w drużynę nowego ducha i pod jego wodzą zespół zaczął grać piękną, ofensywną, miłą dla oka piłkę. Lubimy go nie tylko za to, że sam jest piękny i wytworny, ale też za to, że lubi otaczać się młodymi i zdolnymi chłopcami - a my lubimy na nich patrzeć. Zawdzięczamy mu tyle ciach! To pod jego skrzydłami rozwinął się talent Henry'ego, on sprowadził do Londynu Vieirę, Frediego Ljungberga, Cesca Fabregasa, Robina van Persiego. Nie zapominajmy też o Łukaszu Fabiańskim

 Zawsze gdy na niego patrzymy wydaję nam się, że jego misją na ziemi jest udowadnianie tezy, iż mężczyzna jest jak wino - im starszy, tym lepszy. I że byciem Francuzem oznacza szyk, styl i klasę wpisane w kod genetyczny.

 

W przeciwieństwie do naszych poprzednich bohaterów nigdy nie był wielkim piłkarzem - ale od dziecka miał smykałkę to trenerki, pierwszy amatorski klub organizując w  wieku 16 lat. Jest doskonale wyedukowany - posiada tytuł inżyniera i jest magistrem ekonomii. Dopiero po studiach rozpoczął zawodową karierę piłkarską i może właśnie dlatego trwałą ona tak krótko. A może dlatego, że monsieur Arsene czuł co jest jego prawdziwym powołaniem? O dziwo, nie zaczął od oszałamiających sukcesów - jego pierwszy klub, Nancy spadł do drugiej ligi! (Było to jednak w czasach kiedy większość jego obecnych piłkarzy z Arsenalu egzystowała bądź jako mgliste plany swoich rodziców, bądź ewentualnie zaliczała bolesne upadki z dywanu na podłogę).

 

Potem w karierze Wengera było już tylko lepiej - mistrzostwo i Puchar Francji z AS Monaco (do którego ściągnął młodego Jurgena Klinsmanna), wycieczka do Japonii, gdzie trenował zespół o nazwie Nagoya Grampus Eight, zdobywając z nim Puchar Cesarza, a w końcu - przystanek Londyn, na którym od 1996 roku zatrzymał się do dziś.

 

Jego przybycie do Arsenalu oznaczało dla Kanonierów prawdziwą rewolucję. Jeżeli czytałyście "Futbolową Gorączkę" Nicka Hornby'ego (a jeżeli nie, to przeczytajcie koniecznie) to wiecie, że kiedyś Arsenal uchodził, za drużynę grającą najnudniejszy futbol na Wyspach (to tak jakby ktoś nam powiedział, że Casillas był kiedyś brzydalem jako dziecko). Arsene tchnął w Arsenal nowego ducha i pod jego wodzą - co same wiecie najlepiej - zespół zaczął grać piękną, ofensywną, miłą dla oka (oj, bardzo miłą) piłkę.

 

Lubimy go nie tylko za to, że sam jest piękny i wytworny, ale też za to, że lubi otaczać się młodymi i zdolnymi chłopcami - a my lubimy na nich patrzeć. Zawdzięczamy mu tyle ciach! To pod jego skrzydłami rozwinął się talent Henry'ego, on sprowadził do Londynu Vieirę, Frediego Ljungberga,  Cesca Fabregasa, Robina van Persiego. Nie zapominajmy też o Łukaszu Fabiańskim (chociaż mógłby go częściej wystawiać w bramce) Nic dziwnego, że w Londynie fani go uwielbiają i wywieszają transparenty "Arsene knows" i "In Arsene We Trust", oraz... wymyślają dla niego piosenki: 

 

 

 

 

Z Arsenalem trzy razy wygrywał Premiership, cztery razy Puchar Anglii (z czego trzy Puchary zdobył w ty samym sezonie co mistrzostwo), doszedł do finału Ligi Mistrzów. A przy tym jest po prostu niesamowicie uroczy, co przyznaje nawet mama Cristiano Ronaldo.

 

rybka

Więcej o: