Cassano(va)

Dopiero co pisałyśmy o trenerze Louisie van Gaalu, który wychwalał pozytywny wpływ przedmeczowego seksu,
a już odezwał się kolejny zwolennik wspomnianej "metody dopingowej" - tym razem prosto ze słonecznej Italii, Antek Casanova (czytaj: Antonio Cassano). Tyle, że Włoch, jak to Włoch, ani myślał we wspomnianej technice zachowywać jakikolwiek umiar - przedmeczowych przygód uzbierało mu się więc około siedmiuset!

 

 

Przyznać jednak musimy, że liczenie idzie Antkowi nieco gorzej, niż jego miłosne podboje. Ile bowiem owych kobiet było w rzeczywistości - 700, czy może jednak 600? Niestety, tego nawet on sam nie pamięta. Chętnie za to, w wydanej właśnie autobiografii, dzieli się z nami innymi szczegółami swojego bujnego, piłkarskiego życia towarzyskiego. Jeśli wierzyć jego słowom, najbardziej urozmaicony w tym względzie był okres spędzony w Realu Madryt. "Mieszkaliśmy w hotelu, wszyscy na tym samym piętrze, i każdy mógł zaprosić kogo tylko chciał. Miałem znajomego kelnera, który donosił mi trzy, może cztery rogaliki, gdy ja uprawiałem seks. Robiliśmy praktyczną wymianę, on otrzymywał dziewczyny, ja jedzenie." Słowem, życie jak w Madrycie - wszystko jednak dla dobra piłki, bo, jak twierdzi nasz Cassanova, właśnie po tak spędzonej nocy grało mu się najlepiej. Gorzej było tylko z trwalszymi związkami piłkarza Sampdori (co chyba nie powinno dziwić), tych, rzecz jasna, było nieco mniej - zaledwie cztery (a właściwie aż cztery).

 

Skąd jednak tak wielka popularność włoskiego piłkarza? Czy swoje wielbicielki urzekł niezwykłym temperamentem czy wyjątkową urodą? Trudno nam odgadnąć i, przyznać musimy, jakoś trudno uwierzyć. Z całą pewnością o Cassano wiemy dwie rzeczy - uwielbia się rozbierać i wiele jest w stanie zrobić dla zdobycia rozgłosu. Jak widać, tym razem udało mu się połączyć obie te sprawy. Szczerze gratulujemy i jesteśmy przekonane, że autobiografia będzie sprzedawała się jak świeże "rogaliki".

 

bint