Czapeczkowy zawrót głowy

Już dziś wieczorem kolejna część całorocznego spektaklu pod tytułem "Liga Mistrzów", a już dziś na Ciachach podpatrywanki z przygotowań "Czerwonych Diabłów" i "Kanonierów" do konfrontacji (odpowiednio z Celtikiem i Fenerbahce) w ramach właśnie tych rozgrywek. A chłopcy przygotowują się ciężko i ciepło - bo w czapeczkach.

 

 

O słabości Dymitara Berbatova do mało gustownych nakryć głowy wiedziałyśmy już od dawna. Nadchodzi jednak sroga zima, o przeziębienie nietrudno, a zatem nawet drogocenni piłkarze, zwykle jak najprecyzyjniej dbający o swój wizerunek, chwytają po radykalne środki. Robin van Persie, Rio Ferdinand oraz inni piłkarze angielskich drużyn chyba na jakiś czas, w trosce o zdrowie, zapomnieli o lusterkach i to zreszta się chwali. Taki ludzki odruch, przypominający, że bogowie stadionów na co dzień są tacy, jak my i nie we wszystkim prezentują się idealnie.

 

Zwróćcie jednak uwagę, że najbardziej, jak podejrzewamy, metroseksualni czuli na swoje piękno gwiazdorzy jednak nad dobry stan zdrowia przedłożyli jednak jeszcze lepszą prezencję. Któż by bowiem oczekiwał, że swoją pieczołowicie układana  fryzurę przykryje kawałkiem jakiegokolwiek materiału Cristiano Ronaldo? Czy uroczy Cesc Fabregas byłby tak samo uroczy, gdyby wyskoczył na murawę w czapce uszatce?

 

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań nie poznamy zapewne nigdy. C-Ron prędzej pewnie zagra w Legii niż naciągnie na uszy chroniącą przed wiatrem i chłodem czapkę. Byle by to się nie odbiło na zdrowiu czcicieli fryzury (a propos, zwróćcie uwagę na nowe uczesanie Cesca - strąki zniknęły, chłopak poszedł po rozum do głowy), a Wy nie bierzcie przykładów ze swoich idoli. Wolimy jednak czapeczkowe szok'n'show.

 

olalla