Sport.pl

Półnagi Szkot, czyli Andy Murray a odnowa biologiczna

Andy Murray na pewno w żadnym wypadku nie przypomina naszego dzisiejszego ?ciacha dnia?, Nicka Youngquesta, ale już dawno orzekłyśmy, że szkocki tenisista coś w sobie ma. Ciężko powiedzieć co konkretnie, bo przecież nie tężyzna fizyczna, prężny tors i niesamowite mięśnie są w końcu jego podstawowymi atutami, ale z pewnością ma. Urzeka nas jego charakter, choć fryzura sprawia, że chętnie chwyciłybyśmy go za rękę i udały się z nim do najbliższego fryzjera (niedawno odkryłyśmy, że Andy od czasu do czasu to nawet robi). A jego pobyt w miejscu odnowy bilogicznej najzwyczajniej w świecie wywołał na naszych twarzach uśmiech. Tylko spójrzcie jak on wygląda!

 

 

 

Chudy, kościsty i blady jak ściana a mimo wszystko urzekający. No i te ni to buty, ni to skarpetki. Woda okazała się zbyt lodowata i Szkotowi zmarzły nóżki. Słodkie. Kiedy czasem tak na Andy'ego patrzymy aż dziw nas bierze jak taki facet (chodzi nam tylko i wyłącznie o warunki fizyczne) może wygrywać wielkie turnieje i kłaść na łopatki takie gwiazdy jak Federer, Nadal czy Roddick. W niedzielę znowu był najlepszy. Bez trudu zwyciężył w turnieju w St. Petersburgu mało znanego Andrieja Gołubiewa i zanosi się na to, że to nie kres sukcesów Szkota w tym sezonie. W końcu Masters zbliża się dużymi krokami.

 

Więcej o: