Środa z Ligą Mistrzów: Barca kopie jak szalona, a reszta nie do końca

Środa, środa, każdej chwili szkoda, a szczególnie wieczora, gdy odbywają się mecze w ramach zachwycającej i najlepszej, jaką kiedykolwiek wymyśliła ludzkość ligi - Ligi Mistrzów. W porównaniu z wtorkiem tym razem bramek wpadło niewspółmiernie mniej, jednak nie zabrakło i emocji oraz ekscytujących wydarzeń, które stały się przedsionkiem do ciachowych rozważań. Jakich?

 

 

1. Liverpool zremisował z Atletico Madryt 1:1. Nie chcemy wszystkich liverpoolskich osiągnięć nagle przypisywać  Torresowi, tym bardziej, że wiemy, jaką wagę dla zespołu ma Stevie Gerrard (wczoraj też świetny), niemniej jednak spójrzcie same: Nando zabraknie, "The Reds" nagle wygrać nie potrafią. To nie tak miało być, tym bardziej, że madrycki klub pod względem formy obecnie nie bryluje. Na szczęście, Benitez może już za to śmiało podziękować Tottenhamowi za Robbiego Keane'a - Irlandczyk na dobre się rozstrzelał, a my mamy nadzieję, że może być tylko lepiej.

 

2. Barcelona rządzi! Parę dni temu upokorzyła w lidze hiszpańskiej Atletico Madryt 6:1, wczoraj rozwijający skrzydła Krkić, genialny Messi i reszta gwiazd Katalonii zmiotła wczoraj z powierzchni murawy graczy szwajcarskiego FC Basel, pokonując przeciwników aż 5:0. A jeszcze niedawno mówiło się o kryzysie Hiszpanów - chłopcy jednak udowadniają, że to wierutna bzdura!

 

3.Wielkie, nieustraszone Chelsea wymęczyło wygraną z AS Romą 1:0. Przy okazji, po raz kolejny przypomniałyśmy sobie, że zawodnicy włoskiego klubu faktycznie są odbiciem naszego stereotypowego wyobrażenia szlachetnej rzymskiej urody - blond włosy, dumne twarze, klasycznie zbudowane ciała (patrz : Totti, Mexes). Widać jednak wyraźnie, że nie wspaniałym wyglądem pojedynki się wygrywa - choć Chelsea użyła wczoraj do tego wspaniale wyglądającego Johna Terry'ego.

 

4. Niespodziewanie rewelacyjny do tej pory CFR Cluj przegrał ze średniej jakości Bordeaux 0:1. Żal nam rumuńskiej ekipy, bo do przecież zawsze trzymamy za tych niedocenianych, odrzuconych, gorszych, brzydszych i nazywamy się Sierotki.net. Z drugiej strony, cieszy dobra forma Bordeaux, a w szczególności naszego odkrycia (lubimy tak o nim mówić), Yoanna Gourcuffa.  A tak naprawdę to obydwie drużyny średnio nas obchodzą. Piszemy z dziennikarskiego obowiązku.

 

5. Cudu nie było, cypryjski Anorthosis Famagusta z Polakiem w składzie nie pokonał Interu Mediolan, a Łukasz Sosin nie strzelił gola. Zapunktował za to Adriano, nasz ulubiony samiec alfa po przejściach, który z  od paru miesięcy radzi sobie coraz lepiej, a o depresji i alkoholowych wyskokach już prawdopodobnie zapomniał. Czyżby to jednak było nie w smak Jose Mourinho?

 

 

 

A pozostałe wczorajsze wyniki zobaczycie tutaj .

 olalla