Cristiano się rozkręca i - otwiera nowy sklep

Jakieś dwa lata temu w rodzinnej Maderze, w miejscowości Funchal, Cristiano Ronaldo otworzył swój pierwszy butik z męską odzieżą, firmowaną, rzecz jasna, nazwiskiem piłkarza. Najwidoczniej sklepik asa Manchesteru United musiał przynosić spore dochody, bo C-Ron zdecydował się otworzyć kolejny butik. Tym razem w stolicy Portugalii- Lizbonie.

 

 

Cristiano się rozkręca I otwiera nowy sklep Cristiano Ronaldo zdecydował się otworzyć swój drugi butik z męską odzieżą. Tym razem w stolicy Portugalii- Lizbonie. Jakieś dwa lata temu w rodzinnej Maderze, w miejscowości Funchal, Cristiano Ronaldo otworzył swój pierwszy butik z męską odzieżą, firmowaną, rzecz jasna, nazwiskiem piłkarza. Najwidoczniej sklepik asa Manchesteru United musiał przynosić spore dochody, bo C-Ron zdecydował się otworzyć kolejny butik. Tym razem w stolicy Portugalii- Lizbonie. Nie musimy chyba nikogo przekonywać, że w rodzinnym kraju piłkarza, było to szalenie ważne wydarzenie. Cris na otwarcie zaprosił swoją mamę, Marię Delores, siostry: Katie i Telmę oraz starszego brata - Hugo. Pojawiła się także piosenkarka Luciana Abreu, która podobno darzy C-Rona uczuciem o wiele głębszym, niż tylko przyjaźń. Co ciekawe, dziewczyna zdążyła sobie już zaskarbić sympatię przyszłej teściowej, która stwierdziła, że zdecydowanie wolałaby, żeby jej ewentualna synowa była Portugalką. W końcu wówczas mogłyby ze sobą rozmawiać w tym samym języku, a nie jak z Nereidą na przykład - bez nici porozumienia. A co Ciacha myślą o kolekcji odzieży Ronaldo? Jest z nią chyba identycznie, jak w przypadku samego Cristiano. Można go kochać lub nienawidzić - oto kwestia gustu. Tak samo jest w przypadku jego ciuszków. Dodamy także, że Cristiano (niestety?) nie zapomniał też o paniach. Mamy wrażenie, że każda kochająca tani blichtr WAG znajdzie tam dla siebie coś naprawdę seksownego. Podobno Ronaldo ręczy za to głową. - Mam nadzieję, że ludziom będzie się podobało, bo ja w pełni identyfikuję się ze stylem strojów, jakie tutaj sprzedajemy - zachwalał swoje produkty pomocnik "Czerwonych Diabłów". W to nie wątpimy.

Nie musimy chyba nikogo przekonywać, że w rodzinnym kraju piłkarza, było to szalenie ważne wydarzenie. Cris na otwarcie zaprosił swoją mamę, Marię Delores (pani w pistacjowej spódnicy i w marynarce o podobnym odcieniu), siostry: Katie i Telmę oraz starszego brata - Hugo. Pojawiła się także piosenkarka Luciana Abreu, która podobno darzy C-Rona uczuciem o wiele głębszym, niż tylko przyjaźń. Co ciekawe, dziewczyna zdążyła sobie już zaskarbić sympatię przyszłej teściowej, która stwierdziła, że zdecydowanie wolałaby, żeby jej ewentualna synowa była Portugalką. W końcu wówczas mogłyby ze sobą rozmawiać w tym samym języku, a nie jak z Nereidą na przykład - bez nici porozumienia.

 

A co Ciacha myślą o kolekcji odzieży Ronaldo? Jest z nią chyba identycznie, jak w przypadku samego Cristiano. Można go kochać lub nienawidzić - oto kwestia gustu. Tak samo jest w przypadku jego ciuszków. Złośliwi mówią, że geje i metroseksualiści z pewnością znajdą tam coś dla siebie. Naszym zdaniem,  tylko pod warunkiem, że geje i metroseksualiści mają wyjątkowe upodobanie do tandety. Z cała pewnością na nas nie robią wrażenia potężne błyszczące sprzęczki ani trzewiki z pozłacanymi klamerkami. Rażą również, a może przede wszystkim, olbrzymie inicjały CR7, wytłaczane w skórze lub kute z metali ciężkich, tudzież wykonane z pozujących na szlachetne kamieni. Dodamy także, że Cristiano (niestety?) nie zapomniał też o paniach. Mamy wrażenie, że każda kochająca tani blichtr WAG znajdzie tam dla siebie coś naprawdę seksownego. Podobno Ronaldo ręczy za to głową.

 

- Mam nadzieję, że ludziom będzie się podobało, bo ja w pełni identyfikuję się ze stylem strojów, jakie tutaj sprzedajemy - zachwalał swoje produkty pomocnik "Czerwonych Diabłów". W to nie wątpimy.

 

 

 

Cóż możemy na to powiedzieć? Tylko jedno: a fe!