Tenisista Mario Ancić: ciacho czy nie ciacho?

Dzisiaj w naszej stałej rubryce zadajemy Wam stałe pytanie, tym razem a propos Mario Ancicia: jak to z nim jest, ciacho z niego czy nieciacho?

 

 

Mario Ancić to ciacho? Super Mario powraca? Dzisiaj w naszej stałej rubryce zadajemy Wam stałe pytanie, tym razem a propos Mario Ancicia: jak to z nim jest, ciacho z niego, czy nieciacho? Dzisiaj w naszej stałej rubryce zadajemy Wam stałe pytanie, tym razem a propos Mario Ancicia: jak to z nim jest, ciacho z niego, czy nieciacho? 24-letni Chorwat rodem ze Splitu, Mario Ancić, to niewątpliwie jeden z tenisistów, do których Ciacha mają słabość. Jednak dzisiaj chciałyśmy się przekonać, czy oprócz nas ktoś tę opinię jeszcze podziela (z obserwacji Waszych komentarzy wiemy, że co najmniej dwie inne osoby na tym świecie). Po raz kolejny miałyśmy okazję podziwiać jego grę w trakcie wspominanego już Pucharu Davisa, kiedy Chorwaci mierzyli się z Brazylijczykami. Jak dobrze pewnie wiecie, ani jedni, ani drudzy szans na tytuł już nie mają (w finale spotkają się Hiszpania i Argentyna), ale nie darowałybyśmy sobie, gdybyśmy nie poświęciły Mario chwili uwagi. Jeszcze nie tak dawno temu Chorwat uważany był za następcę Gorana Ivanisevicia. Wyglądało na to, że może namieszać w rozgrywkach ATP Tour i włączyć się do rywalizacji na linii Federer-Nadal. Zwycięstwo nad Rogerem na Wimbledonie (od tego czasu Brytyjczycy zaczęli nazywać chorwackiego tenisistę "Super Mario"), finał juniorskiego Australian Open, no i oczywiście pierwszy w historii tytuł w Pucharze Davisa wywalczony w 2005 roku, to tylko niektóre z jego wielkich sukcesów. Życie szybko jednak zweryfikowało plany Mario, a jego kariera, ku naszej rozpaczy, potoczyła się zupełnie inaczej. Najpierw kontuzje, potem poważna choroba, o której nie będziemy się już rozpisywać, sprawiły, że Ancić wypadł za burtę i długo na pokład statku wrócić nie mógł. Teraz chyba wszelkie kłopoty są już za nim, dlatego postanowiłyśmy nieco odświeżyć jego sylwetkę, mając ogromne nadzieje, że w 2009 roku będzie o nim głośno.

24 - letni Chorwat rodem ze Splitu, Mario Ancić, to niewątpliwie jeden z tenisistów, do których Ciacha mają słabość. Jednak dzisiaj chciałyśmy się przekonać, czy oprócz nas ktoś tę opinię jeszcze podziela (z obserwacji Waszych komentarzy wiemy, że co najmniej dwie inne osoby na tym świecie).

 

Po raz kolejny miałyśmy okazję podziwiać jego grę w trakcie wspominanego już dzisiaj Pucharu Davisa, kiedy Chorwaci mierzyli się z Brazylijczykami. Jak dobrze pewnie wiecie, ani jedni, ani drudzy szans na tytuł już nie mają (w finale spotkają się Hiszpania i Argentyna), ale nie darowałybyśmy sobie, gdybyśmy nie poświęciły Mario chwili uwagi.

 

eszcze nie tak dawno Chorwat uważany był za następcę Gorana Ivanisevicia. Wyglądało na to, że może namieszać w rozgrywkach ATP Tour i włączyć się do rywalizacji na linii Federer-Nadal. Zwycięstwo nad Rogerem na Wimbledonie (od tego czasu Brytyjczycy zaczęli nazywać chorwackiego tenisistę "Super Mario"), finał juniorskiego Australia Open, no i oczywiście pierwszy w historii tytuł w Pucharze Davisa wywalczony w 2005 roku to tylko niektóre z jego wielkich sukcesów. Życie szybko jednak zweryfikowało plany Mario, a jego kariera, ku naszej rozpaczy, potoczyła się zupełnie inaczej. Najpierw kontuzje, potem poważna choroba, o której nie będziemy się już rozpisywać, a o której możecie przeczytać tutaj, sprawiły, że Ancić wypadł za burtę i długo na pokład statku wrócić nie mógł.

 

Teraz chyba wszelkie kłopoty są już za nim, dlatego postanowiłyśmy nieco odświeżyć jego sylwetkę, mając ogromne nadzieje, że w 2009 roku będzie o nim głośno. W związku z tym, dziś Mario jako model (a razem z nim Feliciano Lopez). Warto popatrzeć.