"Carra: My Autobiography", czyli kiedy Ciacho pisze o sobie

Autobiografie stały się w ostatnim czasie bardzo chodliwym towarem na rynku wydawniczym. Piszą wszyscy: politycy, aktorzy, no i oczywiście sportowcy. Ich jakość bywa różna, ale wiadomo, kiedy taki David Beckham odkrywa kulisy swojego życia prywatnego, można być pewnym, że zostanie wyprzedany cały nakład. Nie wiemy, czy podobnie stało się w przypadku Petera Croucha i jego książeczki, czy jak będzie w tym przypadku - przy okazji publikacji dziejów życia Jamie'go Carraghera. Wiemy jednak na pewno, że jeśli ktoś nie jest tak sławny jak Becks, powinien sprawić, żeby jego książka, a tym samym jego życie nie było nudne. Jak to zrobić? Recepta jest prosta - wystarczy być kontrowersyjnym.

 

 

Jamie Carragher, jeden z lepszych pomocników Liverpoolu, w swojej autobiografii postanowił przystąpić do ataku i sprawić, żeby to co zostało napisane, miało swój dodatkowy smaczek. Anglik otwarcie zaatakował właścicieli klubu: Hanka Hicksa oraz Billy Bob Gilletta, twierdząc bez ogródek, że kupili klub tylko dla zysku, zupełnie nie zważając na tak zwane "dobro klubu". Jamie twierdzi także, że obaj panowie nie potrafili właściwie inwestować i nie udało im się zmodernizować stadionu przy Anfield Road.

 

Kilka cytatów:

 

- Sprzedaliśmy Liverpool dwóm bezwzględnym biznesmenom nastawionych tylko i wyłącznie na zysk.

 

 

- Oni wcale nie chcieli pomóc drużynie, to nie był z ich strony akt dobrej woli. Dowiedzieli się, że są plany modernizacji stadionu, że to duża inwestycja i że da się na tym świetnie zarobić.

 

- Pomyślcie, ilu świetnych graczy mogło trafić do Liverpoolu za ponad 200 milionów funtów? Za to Gillett i Hicks raczej sprzedawali gwiazdy, bo chcieli na nich przede wszystkim dobrze zarobić.

 

 

No cóż, podejrzewamy, że na Wyspach - a już na pewno w Liverpoolu, książka dobrze się sprzeda. Ale czy podobną furorę zrobi gdzie indziej? Gdyby chociaż Carragher miał twarz Torresa umiejętności pisarskie Josepha Conrada na przykład (albo chociaż J.K. Rowling)... Ale w to szczerze wątpimy.