James Blake się bawi, czyli Mens Vogue party

Dzień przed swoim pierwszym meczem w nowym Jorku (zresztą wygranym i ani przez chwilę niezagrożonym) amerykański gwiazdor tenisa, obok Andy Roddicka jakby nie było faworyta imprezy, James Blake bawił się na prestiżowej imprezie wydawanej przez magazyn Vogue. Amerykanin nie raz był w magazynie głównym bohaterem artykułów a przez redaktorów pisma przedstawiany jest często jako ikona stylu i przykład męskiego szyku. (Zresztą na pewno wiele z Was wie, że swego czasu James trudnił się ciężką pracą modela i zamiast machać rakietą i biegać po korcie, chodził po wybiegu).

 

 

I cóż, Ciacha nie mają zamiaru akurat z tym polemizować. Blake to facet niezwykły i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zastanawiałyśmy się tylko, czy przed startem tak ważnej imprezy sportowiec powinien zajmować się sprawami tak dalece odbiegającymi od tego, czym się na co dzień zajmuje? Zwłaszcza, że ma przed sobą bardzo ważny mecz. Nie od dziś bowiem wiadomo, że w Wielkim Szlemie faworyci największe problemy mają właśnie na początku.

 


W każdym razie impreza podobno się udała a Amerykanin pojawił się na niej w towarzystwie swojego dobrego przyjaciela, Johna Mayera, znanego w Stanach specjalisty od reklamy. Obaj panowie znają się od dziecka. Wychowali się w Fairfield, Connecticut i od tamtej pory trzymają się razem. - Znamy się całą wieczność - przyznał James - Godzinami przesiadywaliśmy w mojej piwnicy. ja odbijałem piłeczki o ścianę a on grał na gitarze. Teraz właściwie nadal robimy to samo, co wtedy. to trochę szalone.

 

Brat Jamesa, Tom również obecny na przyjęciu dodał. - Nasi rodzice bardzo się przyjaźnili. John miał starszego brata, w moim wieku, i młodszego - wieku Jamesa. razem dojeżdżaliśmy do szkoły, a po powrocie do domu, wszyscy szliśmy do nas, bo rodzice Mayer'ów oboje pracowali i nie miał kto się nimi zajmować. Z nami mieszkała babcia i miała nas wszystkich na głowie - śmiał się starszy z Blake'ów.

Nas natomiast najbardziej zaciekawiła ostatnia cześć rozmowy. Ktoś zapytał, który z przyjaciół: James czy John był największym rozrabiakom. Tom odpowiedział jednak wymijająco. - To zależy, co kto rozumie przez pojęcie ?rozrabiaka?. W każdym razie James w końcu dostał się na Harvard a John jednak nie został gwiazdą rocka.

 


Prawda jak się miło i rodzinnie zrobiło? Ciacha mają ogromną nadzieję, że Blake wytrwa w Nowym Jorku jak najdłużej, bo mamy do tego chłopaka dużą słabość. Wiele w życiu przeszedł i dobrze by było, gdyby los wreszcie był dla niego łaskawszy.