Wtorkowo-środowe podsumowania ciachowe

Za nami kolejne dwa długie dni Igrzysk. Przybite klęskami naszych drużyn nie napisałyśmy nic wczoraj, ale dziś zdecydowanie owo zaniedbanie naprawimy. Choć z tego wszystkiego zapamiętamy najlepiej wczorajsze rozczarowania i łzy, to nie można zapomnieć, że we wtorek nasz zdolny dyskobol wywalczył srebrny medal. Czyli były jakieś pozytywne strony ostatnich 48 godzin. Co działo się jeszcze w ciągu tego czasu i jak to wpłynie na ciachową psychikę oraz pogląd na świat - przeczytacie poniżej.

 

 

 

1. Polscy mężczyźni celują w ciskaniu w dal różnych ciężkich przedmiotów (nie licząc oszczepu - najwyraźniej jest za lekki). Ciekawe z czego to wynika. Czyżby rzucanie garnkami i talerzami w awanturach domowych po latach praktykowania nareszcie wydało jakieś owoce?

 

2. S&S złamali nam serca na czas nieokreślony. Dalej ich wprawdzie kochamy, ale nie jest to już miłość bezwarunkowa. Oni cierpią, my cierpimy z nimi. I tyle - więcej mówić nie trzeba.

 

3. Usain Bolt zadziwia, oczarowuje, tumani, przestrasza. Jak to możliwe, że człowiek potrafi osiągnąć prędkość rozpędzonego samochodu niemalże i to bez większego, jak to się wydaje z zewnątrz, wysiłku?

 

4. Artur Noga ma całkiem niezłe nogi. Oby poniosły go prosto na podium w konkurencji bieg 110m ppł. To jedna z naszych nielicznych pozostałych szans medalowych.

 

5. Żeglarze jednak pod wozem. Przez te dwa dni radzili sobie byle jak, już wczoraj było wiadomo, że z najwyższych odznaczeń raczej nic nie będzie. Co się stało ze złotowłosym i złoto-niegdyś-zdobywającym Mateuszem Kusznierewiczem?

 

6. Kajakarze dają radę, ale jakoś tak bez przekonania. Oby w finałach i półfinałach w swoich konkurencjach bardziej w siebie uwierzyli i mocniej popłynęli, bo inaczej będzie ciężko.

 

7. Brazylijska piłka nożna jest o wiele gorsza niż argentyńska i zdecydowanie gorsza niż na brazylijską piłkę przystało. Tymczasem Sergio "Kun" Aguero doskonale sprawdza się w roli gwiazdy argentyńskiego futbolu, zięcia Maradony i przyszłego ojca (było już ssanie kciuka, zaręczamy).

 

8. Choć mężczyźni miotają ciężarami całkiem nieźle (patrz: punkt 1), nie można tego powiedzieć o polskich niewiastach. Wczoraj panie dały ciała na całej długości, a próby, w których w ogóle udało im się wyrzucic młot poza siatkę, należały do zdecydowanej mniejszości.

 

9. Isinbajewa wielką carycą tyczki jest. Nieco robotyczną wprawdzie i trochę jakby męską, ale za to niezwyciężoną. Ta kobieta nie ma sobie równych, szczególnie wśród naszych rodaczek.

 

10. Na koniec wzmianka o porażce polskich futbolistów we wczorajszym meczu towarzyskim z Ukraińcami. Nie oglądałyśmy, bo nie zniosłybyśmy kolejnego ciosu po upiornym poranku i, jak się okazuje, dobrze zrobiłyśmy. Podobno grali jak na Euro, a to już bardzo pejoratywne porównanie.