Olimpijscy sportowcy uprawiają dużo...miłości

Ciężka praca, pot, łzy, mordercze treningi - to tylko jedna strona Igrzysk. Życie sportowców w wiosce olimpijskiej to, jak się okazuje, zupełnie inna strona medalu. Korespondentka brytyjskiego dziennika "The Guardian" zapytała o szczegóły dotyczące praw, którymi rządzi się społeczność olimpijczyków, jednego z wyspiarskich medalistów, kolarza Jamiego Staffa. Z rozmowy ze złotym cyklistą można się było dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, o których raczej nie słyszymy na co dzień. Co Ciacha zaintrygowało najbardziej, to fakt, że w wiosce dostępne jest 100 tysięcy prezerwatyw do dyspozycji 16,5 tys. sportowców. W Sydney było ich o 30 tysięcy mniej, ale zostały zużyte w ciągu tygodnia i trzeba było dokonywać nowych zamówień. Ciekawe, czy pekiński klimat też będzie sprzyjał romantycznym stosunkom międzyludzkim.

 

 

Tak czy inaczej, rachunek jest bardzo prosty, a po dokonaniu odpowiednich obliczeń wychodzi, że na każdego sportowca przypada 6 kondomów. Gdyby faktycznie rozkład był równy, każdy z olimpijczyków uprawiałby zatem seks prawie co drugi dzień. Choć wiadomo, że tak równo i regularnie nie jest, a jurna ekipa piłkarska Canarinhos zużywa zapewne sporą część tych zapasów, to jednak liczby i tak są całkiem imponujące. I na pewno wyższe niż statystyczna częstość pożycia w którymkolwiek kraju reprezentowanym przez wyznawców seksu dzielnych atletów. Tylko pozazdrościć.

 

Z innych ciekawostek z olimpijskiej bazy: Rafael Nadal ostatnio przechadza się tylko i wyłącznie w różowych ubraniach, gdyż robiąc pranie, wszystkie kolorowe i białe rzeczy wrzucił jednocześnie. Efekt był natychmiastowy. Aż dziw bierze, że mistrzowi olimpijskiemu, genialnemu tenisiści, brakuje tak elementarnej wiedzy na tzw. życiowe tematy.

 

Największymi imprezowiczami w wiosce są podobno Kanadyjczycy i Duńczycy. Australijczycy, tradycyjnie w wiecznie zabawowym nastroju, w Pekinie nie pokazują, na co ich stać, prawdopodobnie z powodu znikomej skali sukcesów sportowców z krainy Oz.

 

Ciekawe, jak w tych warunkach odnajdują się polscy sportowcy, bo o nich nic a nic Staff nie wspominał. Osobiście żywimy nadzieję, że naszym nie seks i imprezy w głowie, a solidne przygotowywanie się do występów w kolejnych fazach, rundach, konkurencjach. Z drugiej strony, czujemy , że Polakom etykietka "mało rozrywkowych nudziarzy" nigdy nie zargozi.