Ciachowe podsumowania - dzień siódmy

Równo tydzień po rozpoczęciu startów na Olimpiadzie w Pekinie, Polakom udało się nareszcie stanąć na podium. I to aż dwukrotnie! Najpierw wariacko cieszyłyśmy się ze srebra drużyny szpadzistów, a gdy nasz brodaty kulomiot Tomasz Majewski zdobył złoty medal miałyśmy wrażenie, że dostałyśmy w prezencie kawałek nieba. Nareszcie mamy coś swojego i nie musimy udawać, że najbardziej zależy nam na wygranych włoskich zapaśników czy amerykańskich strzelców z pistoletu pneumatycznego (nie przeczymy jednak, że triumfy tych panów przyniosły nam sporo radości w ciężkich chwilach). Cóż, chyba jest coś w magii cyfry siedem. Co dokładnie? Zobaczycie poniżej.

 

 

1. Polskie medale rozpogodzą nawet najbardziej deszczowy, burzowy i wietrzny dzień (no chyba że opalacie sie właśnie na gorących plażach w nadmorskich kurortach, wtedy tego rodzaju uwagi Was nie dotyczą).

 

2. Nie tylko pchnięcie kulą i szermierka to polskie domeny - bardzo fajnie spisywali się wczoraj również wioślarze w rozmaitych osadach i konfiguracjach. Jest to dla nas wiadomość niezwykle krzepiąca - wioślarze to zwykle mężczyźni nieziemsko przystojni, rośli, o wspaniałych ramionach i byczej sile. Przyjemnie wiedzieć, że Polska właśnie w taki typ sportowców płci męskiej obfituje.

 

3. Polscy pływacy po raz kolejny potwierdzili wysnutą już wcześniej tezę o ultragłębokim kryzysie w tej dyscyplinie w naszym kraju. Wczoraj swoje zmagania z wodą i oponentami zakończył Mateusz Sawrymowicz, który nie awansował nawet do finału na 1500 m stylem dowolnym, z rywalizacji na swoich dystansach szybko odpadli też Agata Korc i Bartosz Kizierowski. Smutne to.

 

4. Szymon Ziółkowski to naprawdę solidna firma. Polak po raz kolejny z rzędu wystąpi w olimpijskim finale. Ona naprawdę ma młot w rękach (czy zamiast rąk).

 

5. Siatkarki się przebudziły - prawdopodobnie za późno. Co to za maniera, by wygrywać wtedy, kiedy gra się prawdopodobnie o pietruszkę? (odpowiedź: polska maniera). Mamy my, mamy problemy z psychiką.

 

6. Phelps po wczoraj miał medali już sześć - to ostatnie wyjście na podium (po wyścigu w finale na 200m motylkiem) podobało nam się tym bardziej, że tuż obok stał dzielnie najprzystojniejszy, naszym zdaniem, amerykański pływak - Ryan Lochte.

 

7. Lekkoatletyka jednak jest królową wszystkich dyscyplin. Wczoraj zaczęli ci, którzy się w niej specjalizują, i zrobiło się jeszcze ciekawiej. Pływanie to bowiem świetna sprawa, ale ileż można. Jeszcze tydzień z pływakami (szczególnie polskimi) i normalnie byśmy poszły się utopić.