Sport.pl

Co jada Michael Phelps?

Przy okazji niesamowitych występów amerykańskiego pływaka na Olimpiadzie, cały świat zaczął zastanawiać się, w czym tkwi sekret tak niezwykle wysokiej formy Phelpsa. Odpowiedzi nikt na razie nie znalazł, ale może warto zastanowić się nad dietą człowieka-delfina (lub, jak kto woli, człowieka-delfina-motyla-żaby). A ta na pewno do standardowych nie należy.

 

 

Michael Phelps sam mówi o tym, ze może jeść tyle, ile chce, bo i tak wszystko spala na treningach (30 godzin w tygodniu, wydaje się dużo, ale jednak mniej, niż się spodziewałyśmy; wszystko jest relatywne, ale niecałe cztery godziny dziennie nie wydają się jednak wystarczającym kluczem do tak spektakularnych osiągnięć, gdyby to było 30 godzin na dobę - efekty byłyby co najmniej zrozumiałe). Dlatego też, liczba kalorii pochłanianych codziennie przez sportowca sięga - kobiety o słabych sercach i desperackim pragnieniu schudnięcia, uwaga! - okrągłych 12000, czyli 9500 więcej niż zaleca się normalnym, aktywnym fizycznie młodym mężczyznom.

 

Oto przykładowy jadłospis, który Phelps podał telewizji NBC:

 

Śniadanie
3 kanapki ze smażonym jajkiem, 2 kubki kawy, omlet z pięciu jaj, miska owsianki, 3 tosty, 3 naleśniki z czekoladą
Lunch
0.5 kg makaronu, 2 kanapki z serem i szynką, napój energetyzujący (o wartości 1000 kalorii)
Kolacja
0.5 kg makaronu, 1 duża pizza, napój energetyzujący (znów ten o tysiącu kalorii)

 

I znów zaboli: nawet przy takim odżywianiu, polegającym na wepchnięciu w siebie jak największej ilości jedzenia, Phelps ma problem z utrzymaniem wagi. Nie wiemy, jak Wy, ale my lubimy go od dzisiaj jakby mniej.

Więcej o: