Cristiano Ronaldo kroczy śladami Beckhama

Na razie tylko po czerwonym dywanie, ale nie wyklucza, że w przyszłości to się nie zmieni. Cristiano Ronaldo, podobnie jak David wziął udział w uroczystej gali wręczenia amerykańskich nagród ESPY Awards. Portugalczyk przyjechał do Los Angeles tylko na kilka dni, a nominowany został w kategorii Best International Male Athlete (Najlepszy piłkarz zagraniczny). W "Mieście aniołów" pojawił się o kulach (wciąż dokucza mu kontuzjowana kostka), ale w przeciwieństwie do Becksa nie towarzyszyła mu już żadna piękna kobieta. Chyba nie ma nikogo, kto nie wiedziałby o spektakularnym rozstaniu Crisa z hiszpańską modelką Nereidą Gallardo?

 

 

Śladami Davida Beckhama C-Ron kroczy śladami Beckhama... po czerwonym dywanie Cristiano Ronaldo, podobnie jak David Beckham wziął udział w gali wręczenia nagród ESPY Awards. Nominowany był w kategorii Best International Male Athlete Cristiano Ronaldo, podobnie jak David Beckham wziął udział w uroczystej gali wręczenia amerykańskich nagród ESPY Awards. Portugalczyk przyjechał do Los Angeles tylko na kilka dni, a nominowany został w kategorii Best International Male Athlete (Najlepszy piłkarz zagraniczny). W "Mieście aniołów" pojawił się o kulach (wciąż dokucza mu kontuzjowana kostka), ale w przeciwieństwie do Becksa nie towarzyszyła mu już żadna piękna kobieta. W Los Angeles Cristiano wydawał się zrelaksowany i... wreszcie wolny? Rozdawał autografy, uśmiechał się do fanów i licznie zgromadzonych dziennikarzy. Chętnie też odpowiadał na pytania. Nie zbiła go z tropu nawet uwaga na temat nieobecnych w jego życiu kobiet. - Może te wszystkie dziewczyny mnie kochają a może kochają to, w jaki sposób gram w piłkę? Nie mam pojęcia. - żartował C-Ron. Mamy jednak wiadomość, która na pewno Was zaciekawi. Wiecie z kim bawił się Ronaldo tuż po zaskoczeniu uroczystości? - z Paris Hilton we własnej osobie! Wracając jednak do tematu. Rozmowa, choć mocno chaotyczna, zahaczyła także o przyszłość Ronaldo i jego ewentualną grę dla Los Angeles Galaxy Niewykluczone również, że Cris jednak przejdzie do Realu Madryt. Drużyny, w której niegdyś przecież Beckham występował. Dobrze pamiętamy, że Becks też się zarzekał, że nie opuści Manchesteru United a kilka miesięcy później był już zawodnikiem "Królewskich". A teraz dość gadania, przyjrzycie się temu, co Cristiano ma na sobie. W niczym nie przypomina Anglika, o którym tyle mówi, prawda? Bez dwóch zdań obaj panowie mają odmienny gust, jeśli chodzi o modę. Cris owszem, wygląda efektownie, no i ma okulary, które tak nam się swego czasu podobały, ale ogólnie chyba można uznać, że to "przerost formy nad treścią".

W Los Angeles Cristiano wydawał się zrelaksowany i... wreszcie wolny? Rozdawał autografy, uśmiechał się do fanów i licznie zgromadzonych dziennikarzy. Chętnie też odpowiadał na pytania. Nie zbiła go z tropu nawet uwaga na temat nieobecnych w jego życiu kobiet. - Może te wszystkie dziewczyny mnie kochają a może kochają to, w jaki sposób gram w piłkę? Nie mam pojęcia. - żartował C-Ron. Mamy jednak wiadomość, która na pewno Was zaciekawi. Wiecie z kim bawił się Ronaldo tuż po zakoczeniu uroczystości? - z Paris Hilton we własnej osobie... 

 

Wracajc jednak do tematu. Rozmowa, choć mocno chaotyczna, zahaczyła także o przyszłość Ronaldo i jego ewentualną grę dla Los Angeles Galaxy. - Jeżeli ktoś z klubu zgłosiłby się do mnie, nie wykluczyłbym takiej opcji. Kilka razy rozmawiałem już o tym z Davidem, dlatego kiedyś, czemu nie? Na razie jednak chcę grać w Europie i tu się rozwijać.
Niewykluczone również, że Cris jednak przejdzie do Realu Madryt. Drużyny, w której niegdyś przecież Beckham występował. Dobrze pamiętamy, że Becks też się zarzekał, że nie opuści Manchesteru United a kilka miesięcy później był już zawodnikiem "Królewskich".

 

A teraz dość gadania, przyjrzycie się temu, co Cristiano ma na sobie. W niczym nie przypomina Anglika, o którym tyle mówi, prawda? Bez dwóch zdań obaj panowie mają odmienny gust, jeśli chodzi o modę (i patrząc na ich życiowe wybory, kobiety również). Cris owszem, wygląda efektownie, no i ma okulary, które tak nam się swego czasu podobały, ale ogólnie chyba można uznać, że to "przerost formy nad treścią".

 

A tutaj Cristiano Ronaldo w wersji "live".