Sport.pl

Nadal na Majorce, czyli nowy mistrz Wimbledonu świętuje

Trzeba przyznać, że Rafa Nadal wybrał mało oryginalny sposób na świętowanie sukcesu. Pojechał do domu, skrzyknął kumpli, zabrał dziewczynę i udał się na plażę. Po drodze zahaczył jeszcze o Stuttgart, gdzie wszem i wobec oświadczył, że z powodu kontuzji zagrać nie może. Podobno Hiszpana boli kolano i lekarze zalecili mu kilka dni odpoczynku. Nie zdziwiłybyśmy się jednak, gdyby uraz mistrza był po prostu pierwszą lepszą wymówką. Przecież oczywistym jest, że po takim sukcesie i balach do rana ciężko się obudzić następnego dnia i z równą ochotą i zacięciem wystąpić w kolejnym turnieju. O ile przyjemniej polecieć na Majorkę i cieszyć się w gronie przyjaciół i rodziny z pierwszego w karierze triumfu na trawie.

 

 

 

 

Mamy tylko nadzieję, że za wycofanie się z zawodów w ostatniej chwili Rafy nie spotka jakaś kara boska (za lenistwo), a organizatorzy wykażą się zrozumieniem. W końcu mistrzom czasem wolno więcej, czyż nie?
I powiedzcie drogie Czytelniczki, czy sposób, w jaki Rafa wskakuje do wody czegoś (albo raczej kogoś) Wam nie przypomina?

 

 

A to jeszcze raz niedawno przez nas odkryta dziewczyna umięśnionego Rafaela, Maria Francesca "Xisca" Perello.

 

 

 

 

 

Więcej o: