Marat Safin pokonuje Djokera!

W eurowym ciśnieniu przedfinałowym niemal zapomniałyśmy o bożym świecie. Niemal, bo na szczęście jakimś dziwnym trafem docierają do nas jeszcze sygnały z zewnątrz, nawet wtedy, gdy siedemnastą godzinę z rzędu spędzamy przed ekranem komputera.

 

Jednym z takich niefutbolowych sygnałów była właśnie sensacyjna (niestety, nie: "taka jak zawsze - pomyślna" ani "standardowo radosna", tylko właśnie "sensacyjna") wiadomość o wygranej Marata Safina w drugiej rundzie turnieju na kortach Wimbledonu! I to z nie byle kim - nasz ukochany rosyjski tenisista pokonał bowiem tegorocznego zwycięzcę Australian Open, Serba Novaka Djokovicia.I pomyśleć, że my się ekscytujemy głupim Euro.

 

 

Safin pokonał Djokera! Marat Safin pokonał na kortach Wimbledonu trzecią męską rakietę świata. Marat Safin pokonał w drugiej rundzie turnieju Wimbledonu tegorocznego zwycięzcę Australian Open, Serba Novaka Djokovicia. W ciśnieniu przedfinałowym Euro 2008 niemal zapomniałyśmy o bożym świecie. Niemal, bo na szczęście jakimś dziwnym trafem docierają do nas jeszcze sygnały z zewnątrz, nawet wtedy, gdy siedemnastą godzinę z rzędu spędzamy przed ekranem komputera. Jednym z takich niefutbolowych sygnałów była właśnie sensacyjna wiadomość o wygranej Marata Safina w drugiej rundzie turnieju na kortach Wimbledonu! I to z nie byle kim - nasz ukochany rosyjski tenisista pokonał bowiem tegorocznego zwycięzcę Australian Open, Serba Novaka Djokovicia. I pomyśleć, że my się ekscytujemy głupim Euro. To powyższe to, rzecz jasna, żart, nie zmienia to jednak faktu, że wygrana Marata (75. miejsce w rankingu ATP) z trzecią męską rakietą świata ma niemałą rangę i nie zdarza się codziennie. Choć cenimy obu panów, to jednak tego z Rosji zdecydowanie bardziej. I choć Novak jest niesamowicie sympatycznym, przystojnym i naprawdę świetnym graczem, to jednak nasze serce i duszę na zawsze oddałyśmy Maratowi. Nic nas tak nie elektryzuje jak spojrzenie tych tatarskich oczu. Teraz czekamy na kolejne rundy i mamy nadzieję, że Safin nie zawiedzie na Wimbledonie tak, jak Holendrzy na Euro.

To powyższe to, rzecz jasna, żart, nie zmienia to jednak faktu, że wygrana Marata (75. miejsce w rankingu ATP) z trzecią męską rakietą świata ma niemałą rangę i nie zdarza się codziennie. Choć cenimy obu panów, to jednak tego z Rosji zdecydowanie bardziej, I choć Nole jest niesamowicie sympatycznym, przystojnym i naprawdę świetnym graczem, to jednak nasze serce i duszę na zawsze oddałyśmy Maratowi. Nic nas tak nie elektryzuje jak spojrzenie tych tatarskich oczu.

 

 

Teraz czekamy na kolejne rundy i mamy nadzieję, że Safin nie zawiedzie na Wimbledonie tak, jak Holendrzy na Euro.

 

Mamy też nadzieję, że dzisiaj futboliści-rodacy Safina nie pójdą w ślady naszego ulubionego tenisisty. Za dużo byłoby szczęścia na raz - w końcu Rosja nie jest aż tak wielkim krajem...