Sport.pl

Fatalne fryzury: Jamie Murray jak John McEnroe, czyli niekoniecznie dobrze

Swego czasu Jamie zasłynął z tego, że bez ogródek podrywał Jelenę Janković. Nawet nam się to podobało. Niezależnie przecież od tego, jak znajomość Serbki z Brytyjczykiem dalej się ułożyła, to każda kobieta lubi być adorowana. Ale kompletnie nie wiemy, co sobie Jamie myślał, doprowadzając swoje włosy do stanu, jaki widać na zdjęciu. Na pewno zaplanował to sobie dużo wcześniej, bo zapuszczenie takiego "niekontrolowanego gąszczu" trochę trwa. No i można zgadywać, kto był dla niego inspiracją.

 

 

Fatalne fryzury: Murray Czy gąszcz włosów to recepta na popularność? John Murray zapuścił fryzurę, jaką 27 lat temu nosił John McEnroe. Czy gąszcz włosów to recepta na popularność tenisisty, któremu w sporcie się nie wiedzie? Swego czasu Jamie zasłynął z tego, że bez ogródek podrywał Jelenę Jankovic. Nawet nam się to podobało. Niezależnie przecież od tego, jak znajomość Serbki z Brytyjczykiem dalej się ułożyła, to każda kobieta lubi być adorowana. Ale kompletnie nie wiemy, co sobie Jamie myślał, doprowadzając swoje włosy do stanu, jaki widać na zdjęciu. Na pewno zaplanował to sobie dużo wcześniej, bo zapuszczenie takiego "niekontrolowanego gąszczu" trochę trwa. No i można zgadywać, kto był dla niego inspiracją. John McEnroe wyglądał podobnie jakieś 27 lat temu. Wtedy też nikt nie mówił, że był to trafiony image, a noszona przez niego fryzura mogła, lecz niekoniecznie musiał być krzykiem mody (niewątpliwie bardziej wpasowała się w koloryt lat 80-tych, teraz wzbudza raczej spore zażenowanie). Jednak do charyzmatycznego furiata Johna jakoś to pasowało. Facet był gwiazdą, ekscentrykiem, takim wolno więcej. Cieszymy się, że tenisiści nie są nudni. Starają się dbać o siebie, jakoś kreują swój wizerunek, ale są tego chyba jakieś granice? Murray tymczasem odpadł już z debla (nie przeszedł pierwszej rundy), gra jedynie w mikście. Czyżby w sprytny sposób - kontrowersyjny wygląd zamiast sukcesów sportowych - wmyślił sobie receptę na popularność?

 

John McEnroe wyglądał podobnie jakieś 27 lat temu. Wtedy też nikt nie mówił, że był to trafiony image, a noszona przez niego fryzura mogła, lecz niekoniecznie musiał być krzykiem mody (niewątpliwie bardziej wpasowała się w koloryt lat 80-tych, teraz wzbudza raczej spore zażenowanie). Ale do charyzmatycznego furiata Johna jakoś to pasowało. Facet był gwiazdą, ekscentrykiem, takim wolno więcej.

 

 

Cieszymy się, że tenisiści nie są nudni. Starają się dbać o siebie, jakoś kreują swój wizerunek, ale są tego chyba jakieś granice? Murray tymczasem odpadł już z debla (nie przeszedł pierwszej rundy), gra jedynie w mikście. Czyżby w sprytny sposób - kontrowersyjny wygląd zamiast sukcesów sportowych - wmyślił sobie receptę na popularność?

Więcej o: