Sport.pl

Gael Monfils: ciacho czy nie ciacho?

No właśnie, od dłuższego już czasu stawiamy sobie to pytanie. Czy tegoroczny półfinalista paryskiego turnieju Rolanda Garrosa, reprezentant gospodarzy, Gael Monfils powinien być uznawany za ciacho? A jeśli tak, to dlaczego? Słyszałyśmy, że wśród niektórych kobiet Francuz faktycznie robi wrażenie. Dziwimy się mocno. Same zresztą napisałyśmy swego czasu, że według nas ten zawodnik to nie jest to, co lubimy najbardziej. Ale kiedy w ręce wpadają takie zdjęcia jak te powyżej, mamy wręcz obowiązek je pokazać i poddać pod Wasz osąd.

 

 

Nie da się ukryć, że wdzięki - albo raczej mięśnie - tego młodego chłopaka wyglądają imponująco. Jest wysportowany, widać, że sporo czasu spędza na siłowni. Tak jak słusznie powiedział jeden z komentatorów, Monfils przypomina bardziej początkującego koszykarza z ligi uniwersyteckiej w Stanach niż zawodowego tenisistę. A tu proszę, żadne tam NBA, Gael, ku ogromnej uciesze swoich rodaków, po raz pierwszy w życiu dotarł aż do półfinału. Wydaje się więc, że wybrał właściwą drogę. Ale czy na pewno zasługuje na miano ciacha? To już inna kwestia. Nam dużo bardziej podoba się pokonany przez niego hiszpański tenisista David Ferrer.

 

Jedyny plus, jaki dostrzegamy, to zmiana fryzury w ostatnim czasie. Nie wiemy, czy tak jest dobrze. Wiemy, że jest lepiej.

 

Więcej o: