Freddie Ljungberg na okładce czasopisma

Okładka najnowszego numeru szwedzkiego magazynu "Cafe", do której dotarłyśmy dzięki wspaniałym Kickette, nie może ujść niczyjej uwadze. Nic dziwnego, z tytułowej strony zerka bowiem, jak zawsze wspaniały, Freddie Ljungberg. Lata mijają, włosów i formy ubywa, ale ten przystojny piłkarz nie traci nic na atrakcyjności. Po raz kolejny, z niedowierzaniem spoglądamy na taki stopień skumulowania męskiego piękna w jednym facecie i zastanawiamy się, jak to w ogóle możliwe.

 

 

Idealnie klasyczne rysy, doskonała linia nosa, cudowne oczy, wydatne usta, fantastyczny kształt czaszki...no i te kości policzkowe. Coś nam się wydaje, że gdy rozdzielano urodę, Freddie stał pierwszy w kolejce. Na miejscu Rooneya lub Krzynówka na przykład obraziłybyśmy się na Szweda, że wykupił im cały towar. Efekty widoczne gołym okiem.

 

I znów w tym roku będziemy na Euro kibicować Szwedom tylko i wyłącznie ze względu na tego pana (obok, oczywiście, Hiszpanii, Portugalii, Francji...). O naszych polskich chłopcach nawet nie wspominamy - bo to oczywisty, patriotyczny wybór, a nie dlatego, że za występ we wczorajszym meczu reprezentacja Polski na wsparcie kibiców mało sobie zasłużyła.