Garnett ma swoją moc w stopach

I nic dziwnego - w końcu buty z własną podobizną to nie lada gratka. Niczym skrzydła u sandałów mitycznego Hermesa, muszą dodawać siły, szybkości i lotności. Chciałybyśmy, aby na rynku dostępne było także obuwie sportowe z naszym wizerunkiem - pysznymi pączkami, smakowitymi eklerkami lub, ewentualnie, nagim torsem Cristiano Ronaldo. Wtedy pewnie lepiej by się pisało.

 

 

Przez wyjątkową sympatię dla tego gracza NBA nie skonstatujemy, że chodzenie w obuwiu ozdobionym fotografią własnej twarzy to szczyt megalomanii. Domyślamy się, że takich posunięć wymaga kontrakt reklamowy Garnetta z firmą produkującą te buty.

 

Zresztą, wszystko dobre, co pomaga wygrać Celtics.Ta drużyna z Bostonu gra bardzo fajna koszykówkę i, być może, zwolni nas z obowiązku oglądania w tym roku nudnych finałów rozgrywek NBA pomiędzy Detroirt Pistons a San Antonio Spurs.