Ciacho dnia - Simone Bolelli, mniej zdolny a przystojny

Myślałyśmy, że w gronie tenisistów poznałyśmy już wszystkich przystojniaków, którymi warto zawracać sobie głowę. Okazuje się jednak, że na zaszczytne miano ciacha dnia zasługują nie tylko tacy panowie jak Marat Safin, Andy Roddick czy Rafael Nadal, ale także ci mniej znani i utalentowani. Simone Bolelli, bo o nim mowa, być może nigdy nie zostanie rakietą numer jeden w męskim tenisie, nie zdetronizuje Rogera Federera ani nie wygra żadnego turnieju z cyklu Wielkiego Szlema, może nawet w ogóle jakiegokolwiek innego turnieju. Ale na pewno po zwycięstwie w Monachium nad Francuzem Paulem-Henri Mathieu (innym smakowitym ciachem) ma swoje pięć minut i stąd nasze zainteresowanie jego osobą.

 

 

Po obejrzeniu zdjęć tego włoskiego tenisisty doszłyśmy do wniosku, że zapoznanie się z Simone było czasem jak najlepiej spożytkowanym. Warto było po raz kolejny przekonać się o tym, że Włosi, jak i w ogóle wszyscy faceci biegający po korcie i machający rakietami, to niezłe ciasteczka.

 

No i ten zagadkowy tatuaż. Mocno nurtuje nas to, co przedstawia.

 

 

Zapraszamy także na oficjalną stronę internetową Simone. Nie pożałujecie. Nie musicie znać nawet włoskiego.

 

Więcej o: