Puchar UEFA: Lucio niczym Riise, Glasgow niczym odmęty nudy

Półfinałowe mecze Pucharu UEFA odbyły się wczoraj w szkockim Glasgow pomiędzy Rangers a Fiorentiną oraz w Monachium pomiędzy Bayernem a Zenitem Petersburg. I ile ten drugi mecz obfitował w niespodzianki i ciekawe wydarzenia, to ten pierwszy sprawił, że w czasie gry spokojnie można było przysnąć.

 

 

W Glasgow, poza obecnością na boisku pięknego gracza Fiorentiny, Rumuna Adriana Mutu, nie zachwyciło zupełnie nic. Piłkarze prowadzili grę ociężale, a rezultat w postaci bezbramkowego remisu to zdecydowanie nie jest to, co lubimy najbardziej.

 

W Monachium emocji było zdecydowanie więcej. Drużyna gospodarzy grała wyraźnie lepiej, cóż z tego jednak, skoro gracz Liverpoolu o nietypowych skłonnościach samobójczych, John Riise, który dał wyraz swoim ukrytym skłonnościom we wtorek w czasie rozgrywek Ligi Mistrzów, znajduje naśladowców na całym świecie. Wczoraj takim miłośnikiem strzelania do własnej bramki okazał się zawodnik Bayernu, Brazylijczyk Lucio, dzięki któremu skazywanemu z góry na przegraną Zenitowi Petersburg udało się zremisować z faworytami 1:1. Dobrze chociaż, że Ribery nie zabłysnął skutecznością Ronaldo (swoją nieudaną jedenastkę natychmiast poprawił dobitką) i jedną bramkę zdobył.

 

W meczu nie wystąpił nasz ulubiony "poliglota" Luca Toni, który musiał opuścić spotkanie ze względu na kartki otrzymane w poprzednich meczach. Brakowało nam jego plastycznej twarzy - w ramach rekompensaty, skoncentrowałyśmy się na nie tak doskonałym w końcu torsie Rosjanina Anatolija Tymoszczuka.