Sport.pl

Zainteresowanie fotografią Samuela Eto

Sposobów na okazywanie radości po strzelonym golu jest niemal tyle, ile biegających po bosikach świata piłkarzy. No, prawie tyle, bo jest taka część graczy, która namiętnie i solidarnie oddaje się zwyczajowi ssania kciuka (za którym to brzydko wyglądającym nawykiem zdecydownie nie przepadamy). Zupełnie nową metodę na dawanie upustu pozytywnym emocjom opracował natomiast zawodnik Barcelony, Samuel Eto'o, który chwilę radości postanowił po prostu uwiecznić na zdjęciu. Samodzielnie.

 

 

Samuela Eto'o i fotografia Fotka znalazła się na okładce hiszpańskiego dziennika! Samuel Eto'o opracował nową metodę na dawanie upustu pozytywnym emocjom po strzelonym golu: robienie zdjęć! Jego fotka znalazła się nawet na okładce dziennika! Sposobów na okazywanie radości po strzelonym golu jest niemal tyle, ilu biegających po boiskach świata piłkarzy. No, prawie tyle, bo jest taka część graczy, która namiętnie i solidarnie oddaje się zwyczajowi ssania kciuka (za którym to brzydko wyglądającym nawykiem zdecydowanie nie przepadamy). Zupełnie nową metodę na dawanie upustu pozytywnym emocjom opracował natomiast zawodnik Barcelony Samuel Eto'o, który chwilę radości postanowił po prostu uwiecznić na zdjęciu. Samodzielnie. Aparat, którym jeden z graczy należących do tzw. barcelońskiej fantastycznej czwórki zrobił zdjęcie Bojana Krkicia i Carlosa Puyola, nie należał jednak do tego słynnego piłkarza, a został pożyczony od jednego z obecnych na meczu hiszpańskich fotoreporterów. Szkoda, bo widząc sprzęt w ręku Eto miałyśmy nadzieję, że piłkarze nareszcie zaczynają sobie znajdować nowe, w jakiś sposób rozwijające hobby (oprócz grania na x-boksie i bingo). Istnieje jednak szansa, że Eto'o jednak takie zajęcie się spodoba. Piłkarz niewątpliwie ma talent - zrobiona przez niego fotka znalazła się dzień później na okładce hiszpańskiego dziennika. Cóż za obiecujący debiut.

Aparat, którym jeden z graczy należących do tzw. barcelońskiej fatastycznej czwórki zrobił zdjęcie Bojana Krkicia i Carlosa Puyola nie należał jednak do tego słynnego fotografa - amatora, a został pożyczony od jednego z obecnych na meczu hiszpańskich fotoreporterów. Szkoda, bo widząc sprzęt w ręku Eto'o miałyśmy nadzieję, że piłkarze nareszcie zaczynają sobie znajdować nowe, w jakiś sposób rozwijające hobby (oprócz grania na x-boksie i bingo).

Istnieje jednak szansa, że Eto'o jednak takie zajęcie się spodoba. Piłkarz niewątpliwie ma talent - zrobiona przez niego fotka znalazła się dzień później na okładce hiszpańskiego dzinnika. Cóż za obiecujący debiut.

 

Więcej o: