Gracz Liverpoolu wyrzucony z taksówki

W świecie wielkiego sportu i wielkiego showbiznesu co chwilę słyszy się historie na temat wyrzucania kogoś sławnego skądś (a to z klubu, a to z pociągu, a to z imprezy) z jakiegoś powodu (alkohol, narkotyki, agresywne zachowanie). Podobne nieszczęście może się jednak zdarzyć nawet tym najbardziej niewinnym. Niedawno Martin Skrtel, obrońca angielskiego klubu FC Liverpool, został zmuszony do opuszczenia taksówki, którą podróżował, po tym, jak kierowca okazał się fanem innej drużyny.

 

 

Gracz Liverpoolu wyrzucony ...z taksówki. Bo kierowca był fanem innej drużyny! Piłkarz Liverpoolu - Martin Skrtel - został wyrzucony z taksówki. Był pijany albo pod wpływem narkotyków? Nie. Kierowca był po prostu fanem innej drużyny! W świecie wielkiego sportu i wielkiego showbiznesu co chwilę słyszy się historie na temat wyrzucania kogoś sławnego skądś. A to z klubu, a to z pociągu, a to z imprezy. Z jakiego powodu? Alkohol, narkotyki, agresywne zachowanie... Podobne nieszczęście może się jednak zdarzyć nawet tym najbardziej niewinnym. Niedawno Martin Skrtel, obrońca angielskiego klubu FC Liverpool, został zmuszony do opuszczenia taksówki, którą podróżował, po tym, jak kierowca okazał się fanem innej drużyny. Taksówkarz nie miał żadnych oporów przed wyrzuceniem ze swojego pojazdu 23-letniego słowackiego piłkarza. - Jak tylko dowiedział się, że gram dla Liverpoolu, powiedział, że sam jest fanem Evertonu i kazał mi wysiąść - skarżył się Skrtel prasie. To się nazywa prawdziwa dusza kibica, choć my osobiście bardziej doceniamy okazywane idolom wyrazy sympatii i oddania niż oznaki chorobliwej nienawiści wobec oponentów. Niektórzy jednak, jak widać, nie znają granic Dodamy tylko, że my żadnego znanego sportowca nigdy byśmy z naszego samochodu nie wyrzuciły. Nawet gdyby to był Cristiano Ronaldo. A Sktrel tez nienajgorszy. 

Taksówkarz nie miał żadnych oporów przed wyrzuceniem ze swojego pojazdu 23-letniego słowackiego piłkarza. - Jak tylko dowiedział się, że gram dla Liverpoolu, powiedział, że sam jest fanem Evertonu i kazał mi wysiąść - skarżył się Skrtel prasie.

 

To się nazywa prawdziwa dusza kibica, choć my osobiście bardziej doceniamy okazywane idolom wyrazy sympatii i oddania niż oznaki chorobliwej nienawiści wobec oponentów. Niektórzy jednak, jak widać, nie znają granic

 

Dodamy tylko, że my żadnego znanego sportowca nigdy byśmy z naszego samochodu nie wyrzuciły. Nawet gdyby to był Cristiano Ronaldo. A Sktrel tez nienajgorszy.