Twardziele w akcji

Wczoraj w Wielkiej Brytanii odbyły się zawody pod wiele mówiącą nazwą "Tough Guy Event". Konkurs ten jest przeprowadzany dwa razy do roku (następny pod koniec lipca) i polega na przebyciu toru przeszkód. Za każdym razem impreza ma inny motyw przewodni: Gladiatorzy lub I wojna światowa na przykład. Wygrać mogą tylko ci najlepsi, czyli najtwardsi, najodważniejsi, najsprytniejsi faceci.

 

 

O tym, iż nie jest łatwo, niech świadczy fakt, że w jednej z edycji w 2004 roku żadnemu z uczestników nie udało się przebyć całej ułożonej przez organizatorów trasy.

 

Mimo to konkurs cieszy się z niesłabnącym powodzeniem, a chętni do wzięcia udziału, jak twierdzą organizatorzy na oficjalnej stronie, przyjeżdżają ze wszystkich stron świata. Nie odstraszają ich najwyraźniej konkurencje o tak fantazyjnych nazwach jak "Smocza Sadzawka", "Bagno", "Behemot", "Anakonda" czy "Tunel Vietcong". Nie przeraża przymus zmierzenia się z wodą, ogniem, zimnem, wysokością i innego rodzaju niewygodami ani nawet poważna groźba hipotermii (w 1997 roku w czasie konkursu zanotowano 487 jej przypadków). Nie wątpimy zatem, że ukończenie takiego wyścigu to niezwykle satysfakcjonujące przeżycie.

 

My same już zapisujemy swoich facetów na najbliższą taką imprezę. Przyda im się szkoła życia zanim zdecydujemy się powierzyć im opiekę nad swoim własnym ogniskiem domowym. A dla tych z Was, dziewczęta, które same chciałyby się sprawdzić, potwierdzamy - jest to możliwe. I Ty możesz zostać twardzielem!