Chłopcy z Liverpoolu mają fantazję, czyli coroczne przebieranki

Choć od czasu, gdy pisałyśmy o planowanym przyjęciu przebierankowym piłkarzy z FC Liverpool, upłynęło już wiele wody w rzece, a wszyscy już stracili nadzieję, że w tym roku tradycji stanie się zadość, to jednak nareszcie się doczekałyśmy. W ubiegły weekend nareszcie Steven Gerrard i spółka zgromadzili się wspólnie z maskami na twarzach i wymyślnymi kostiumami na innych częściach ciała. Musimy przyznać, że wyglądali rewelacyjnie - widać, że w przygotowanie strojów włożyli dużo pracy.

 

 

Przebieranki w Liverpoolu Chłopcy z Liverpoolu mają fantazję Piłkarze z FC Liverpool wzięli udział - z maskami na twarzach i w wymyślnych kostiumach - w tradycyjnym przyjęciu przebierankowym. Wreszcie coś śmiesznego! Choć od czasu, gdy pisałyśmy o planowanym przyjęciu przebierankowym piłkarzy z FC Liverpool, upłynęło już wiele wody w rzece, a wszyscy już stracili nadzieję, że w tym roku tradycji stanie się zadość, to jednak się doczekałyśmy. W ubiegły weekend Steven Gerrard i spółka zgromadzili się wspólnie z maskami na twarzach i w wymyślnych kostiumach na innych częściach ciała. Musimy przyznać, że wyglądali rewelacyjnie - widać, że w przygotowanie strojów włożyli dużo pracy. W tym starszym panu, na przykład, niezwykle trudno było rozpoznać kapitana drużyny Stevena Gerrarda. Troszkę łatwiejsze zadanie postawił przed nami Peter Crouch, który, jak w zeszłym roku, przebrał się za przedstawiciela ptasiego rodu. Tym razem, zamiast wielobarwnej papugi, Crouch wystąpił jako pingwin (nieco nas dziwi zresztą ta obsesja na punkcie naszych skrzydlatych braci mniejszych). Niestety, zawiódł Fernando Torres - nie potrafił wykazać się ani odrobiną kreatywności. A my cieszymy się, że w kontekście pozasportowego życia brytyjskich piłkarzy, nareszcie dla odmiany możemy Wam opowiedzieć o czymś innym niż pornoskandale, zdrady, gwałty, pijaństwo i prostytutki. Chłopcy z Liverpoolu mogą świecić przykładem wśród swoich odpowiedników w innych klubach. I to przy minimalnym jedynie narażeniu się na śmieszność.

 

 

W tym starszym panu, na przykład, niezwykle trudno jest rozpoznać kapitana drużyny, Stevena Gerrarda. Troszke łatwiejsze zadanie postawił przed nami Peter Crouch, który, jak w zeszłym roku, przebrał się za przedsawiciela ptasiego rodu. Tym razem, zamiast wielobarwnej papugi, Crouch wystąpił jako pingwin (nieco nas dziwi zresztą ta obsesja na punkcie naszych skrzydlatych braci mniejszych). Nie owijajmy jednak w bawełnę, oto link do innych zdjęć z tej zabawnej imprezy, opublikowanych przez "Daily Mail". Zauważcie, że zawiódł Fernando Torres - szkoda, że nie potrafił wykazać się ani odrobiną kreatywności.

 

A my cieszymy się, że w kontekście pozasportowego życia brytyjskich piłkarzy, nareszcie dla odmiany możemy Wam opowiedzieć o czymś innym niż pornoskandale, zdrady, gwałty, pijaństwo i prostytutki. Chłopcy z Liverpoolu mogą świecić przykładem wśród swoich odpowiedników w innych klubach. I to przy minimalnym jedynie narażeniu się na śmieszność.