Złamane serce gwiazdy tenisa

Była liderka rankingu tenisistek, aktualnie broniąca tytułu mistrzyni Australian Open, Serena Williams, ma złamane serce. Sama się do tego przyznała. A w takim stanie nie myśli się racjonalnie. Kiedy boli, rozum schodzi na dalszy plan a emocje biorą górę. Zwłaszcza jeśli jest się kobietą, zwłaszcza, kiedy ma się na nazwisko Williams. Skąd o tym wiemy? Z samego źródła...

 

 

Młodsza z sióstr ma swoją oficjalną stronę internetową, na której prowadzi własnego bloga (Nic nowego, gwiazdy tenisa coraz częściej ulegają tej modzie, Maria Szarapowa czy Ana Ivanović od dłuższego czasu właśnie w ten sposób komunikują się ze swoimi fanami). I właśnie z niej dowiedzieliśmy się (choć sama zainteresowana niekoniecznie tego jednak chciałą), że amerykańska mistrzyni czuje się:
a) porzucona
b) zdradzona
c) rozgoryczona, rozczarowana i rozżalona
d) że ma złamane serce i że na chwilę obecną kończy z facetami.

 


"Liczy się tylko tenis, Bóg i rodzina" (to cytat z zawodniczki - ciekawe, czy w tej kolejności, ale podejrzewamy, że owszem). I wbrew temu, co sobie myślicie wcale nie mamy zamiaru się z tego śmiać, kpić, drwić czy ironiozwać. W takich chwilach jak ta budzi się w nas tak zwana kobieca solidarność. Jak tu się nie przejąć, może nawet wzruszyć, kiedy czytamy takie oto wyznanie:

 

- Mijają dni, miesiące, a ty masz wrażenie, że chcesz rozmawiać wyłącznie z nim. Nie padają żadne deklaracje, słowo na ?m?. Angażujesz się, ale w głębi serca zaczynasz się bać, czekasz. I w końcu dzieje się to, czego tak się boisz. TELEFON PRZESTAJE DZWONIĆ. Panikujesz. Ale starasz się zachować zdrowy rozsądek. Przecież już się to zdarzało Mijają jednak dwa dni, on zupełnie znika. A Ty budujesz wokół swojego serca barierę, odgradzasz się. Nie okazujesz emocji ani uczuć. Żadnemu mężczyźnie. Ponieważ któregoś dnia w końcu przyjdzie ta chwila, kiedy sytuacja się powtarza. I wtedy nie będziesz mogła zawrócić ani cofnąć tego, co czujesz.

 

Co jest dalej?: - Niczego nie przyśpieszasz, nie chcesz popełnić błędu, ale uczuć nie da się przecież zatrzymać. A potem dowiadujesz się od bezczelnego chama (to już Ciacha, nie Williams): ?To koniec, tak bywa?. Dlaczego? Dalej mamy standardową w takich okolicznościach formułkę, gdyż Sereni facet nie był oryginalny. ?Potrzebuję więcej czasu, więcej przestrzeni?.



Ciężko powiedzieć kto tak bardzo zranił Serenę. Krążą plotki, że mógł to być raper Common, ale to niepotwierdzona informacja. Kimkolwiek jednak by nie był, niezła z niego świnia.
I na zakończenie dwa słowa - gwoli wyjaśnienia. Williams nie spodziewała się chyba, że aż tak wiele osób to przeczyta, może napisała tę notkę pod wpływem impulsu, złości, żalu albo wstydu, najwyraźniej jednak potem troche się opanowała i usunęła swój wpis. Zapomniała tylko, że w przyrodzie nic nie ginie, a Internet wiele jest w stanie przyjąć.