Sport.pl

Henin, jakiej nie znacie

Justine Henin, czyli belgijska rakieta numer jeden w żeńskim tenisie, ostatnio bardzo nas zaskoczyła. Do tej pory uznawałyśmy ją raczej za cichą, szarą myszkę. Niemedialna, zero parcia na szkło, żadnych skandalizujących historii w jej życiorysie, mało wiadomości o rodzinie, przyjaciołach. Same plotki, półsłówka. A tu proszę, Justine postanowiła zmienić swój image i bardzo znacząco zaistniała ostatnio w mediach, udowadniając, że jak chce, to potrafi.

 

Po raz pierwszy udzieliła dłuższego wywiadu belgijskiej telewizji RTL a jakiś czas później wystąpiła w programie Inside Sport, emitowanym przez BBC. Wywiad zatytułowany został "Justine une star, une femme, czyli po naszemu "Justine jako gwiazda, Justine jako kobieta". Bardzo to znamienne, bo do tej pory niewiele było wiadomo o jej życiu prywatnym. Broniła do siebie dostępu niczym lwica, aż zmieniła front.

 

 

I przy tym jak świetnie wyglądała! Naprawdę niezłe zdjęcia zrobili jej fotoreporterzy, ciekawa fryzura i ten uśmiech na twarzy sprawiły, że słuchając rozmowy z Juju niemal zapomniałyśmy o jej francuskim akcencie.

 

Dziewczyna się otworzyła. Opowiedziała o swoim rozwodzie (niesłychane) z Pierrem-Yvesem Hardenne, do którego doszło na początku tego roku. Ciepło wyrażała się o swojej matce, która zmarła, kiedy Belgijka miała dopiero 12 lat, i której dedykowała swoje pierwsze zwycięstwo na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu (aż nam się oczy zaszkliły). Przypomniała jak ważny w jej życiu jest trener, Argentyńczyk Carlos Rodriguez - przyjaciel, mentor, mistrz, czasem nawet i ojciec.

 

Można? Można.

 

Więcej o: