Sport.pl

Antyciacho tygodnia - Mariusz Ujek

Wiele piłkarzy na pewno zastanawia się, jak najłatwiej doprowadzić do swojego zawieszenia w meczach. Troche odpoczynku i chwila oddechu zawsze się przecież przyda. Mariusz Ujek z PGE GKS Bełchatów nie myślał za to zbyt wiele i w meczu swojego zespołu z Górnikiem Zabrze po prostu obrzucił sędziego ohydnymi wyzwiskami.

 

 

Ciacha same czasem bywają wulgarne, bo w nerwach różne rzeczy się mówi, staramy się jednak unikać wtedy miejsc publicznych. Nie rzucamy mięsem w przełożonych lub inne osoby, które mogą zadecydować o naszym losie. Nie używamy wyzwisk w sytuacji, gdy wisi nad nami groźba zawieszenia w czynnościach służbowych oraz wysokiej kary pieniężnej (5 tys. złotych). Mariuszowi Ujkowi radziemy, by w podobny sposób podszedł do tego tematu, będzie mu w życiu łatwiej. Nie sądzimy jednak, że Ujek rad tych posłucha. Piłkarz słynie z zachowań wynikających raczej z porywu serca niż pracy umysłu. Często fauluje, nie zastanawiając się bynajmniej nad przykrymi tego konsekwencjami.

 

Nie woadmo, jak do porywczości Mariusza podchodzi jego dziewczyna, aktorka i śpiewaczka, Małgorzata Augustynów. "Super Express" po ostatnim incydencie apelował do niej, by nauczyła wreszcie swojego chłopaka dobrych manier. Byc może był jakiś efekt, bo Ujek przynajmniej przestał upierać się, że miał rację nazywając arbitra "sk... jeb...", a nawet oficjalnie przeprosił poszkodowanego sędziego. Czyżby nawrócenie?

 

Miło by było, bo Ujek jest w sumie całkiem niezłym przystojniakiem i ze względu na swoją aparycję mógłby aspirować do tytułu fajnego ciacha, aze względu na niewyparzony język będzie jednak Antyciachem nr 2 (tu pierwszy zdobywca tytułu).

Więcej o: